Autorem poniższego tekstu w „Sektorze Gości” jest Maciej Winczewski, redaktor Radia Widzew.
Imad Rondic (prawdopodobnie) odejdzie z Widzewa do FC Koeln. Taką informację w sobotni wieczór podali dwaj bardzo poważni niemieccy dziennikarze. Dzisiaj Prezes Rydz co prawda uspokajał, tłumacząc że nie ma żadnych konkretnych ofert, zapytań.
Ale poczytałem kilka wpisów kibiców i pomyślałem – może warto spojrzeć szerzej?
No to spójrzmy co może się wydarzyć, gdybyśmy jednak sprzedali Rondica.
Stracimy najlepszego strzelca. Fakt.
Stracimy zawodnika, który idealnie pasował do profilu napastnika w systemie gry Daniela Myśliwca. Fakt.
Stracimy zawodnika, który zaraża uśmiechem, dopinguje kolegów po udanych zagraniach na treningach (w tym swoich rywali do miejsca jedynego napastnika). Fakt.
Natomiast nie będzie też tak, że teraz to już tylko koniec świata, „ch…j, dupa i kamieni kupa”. Tak jak Metallica mimo popularnego powiedzenia nie skończyła się na „Kill ’Em All”, tak i Widzew nie skończy się na sprzedaży Imada.
Według mnie na tym ruchu możemy tylko wygrać.
Sprzedamy zawodnika za ponad 5 mln zł plus bonusy. Otworzymy sobie kontakty i nowy rynek sprzedażowy. Poważny rynek, bo przy całym szacunku do Hokkaido Consadole Sapporo – mówimy o FC Koeln i drugiej, a w realnej perspektywie, pierwszej Bundeslidze. I wreszcie – to świetna wizytówka również w rozmowach z piłkarzami – „przyjdź do nas, mamy plan i wiemy jak go realizować, żebyś mógł trafić do lepszej ligi. Jak Ravas, Jordi, Andrejs. Czy jak Imad”.
Potencjalne odejście Rondica nie sprawi, że przestaniemy strzelać i spadniemy. Przypominam sobie żale wylewane latem, po odejściu Jordiego. „Zostajemy ze słabym Rondicem” to jeden z najdelikatniejszych wpisów kibiców. Tylko później okazuje się, że ten „słaby Imad” zostając „jedynką” w ataku Widzewa, w pół roku strzela w lidze więcej bramek niż Jordi w najlepszym sezonie. Całym.
W przypadku odejścia Imada zostaniemy z Hubertem Sobolem i Saidem Hamulicem jako głównymi napastnikami, a także Danielem Gryzio, który nadal będzie się uczyć funkcjonowania w drużynie seniorów. I uważam, że wcale nie musi to oznaczać spadku jakości w ataku względem jesieni, gdyby Rondic jednak odszedł z Widzewa.
Każdy z wyżej wymienionej trójki ma szansę i papiery na to być stać się nową strzelbą Widzewa i ulubieńcem fanów. Sobol – strzelający rok temu seryjnie w Kaliszu – może stać się „jedynką” w zespole ekstraklasowym. A dostając od trenera zaufanie jakie miał Imad – odwdzięczyć się bramkami.
Hamulic, którego potencjał jest chyba najwyższy z napastników, ma szansę na to by udowodnić coś ekspertom i co najważniejsze – sobie. Że wie jak strzelać bramki i być liderem udowodnił już w Mielcu.
I w końcu Gryzio, którego po jesiennym seryjnym strzelaniu bramek w rezerwach, wielu widziało już na podium plebiscytu France Football. Oczywiście żartuję, ale presja kibiców, aby sprawdzić go w pierwszym zespole była naprawdę duża. Uważam, że należy mu dać czas, by dojrzał fizycznie, mentalnie i powoli wprowadzać go do drużyny. Ale z drugiej strony, dlaczego Daniel nie mógłby się stać widzewską odpowiedzią na Olka Groma? Nie takie historie już w piłce widzieliśmy. 🙂
Pamiętajmy jednak, że Imad nadal jest zawodnikiem Widzewa, transfer do wicelidera 2.Bundesligi to na razie spekulacje medialne, które według słów prezesa Widzewa, Michała Rydza, nie przełożyły się póki co na żadną konkretną ofertę.
Podsumowując – tak, jak komentowałem już u @wlodar85 w @Meczykipl – nie ma żadnych „zaawansowanych negocjacji”, oferty czy nawet oficjalnego zapytania ze strony niemieckiego klubu. Nie było kontaktu z nami w tej sprawie, a ta sprawa to na dzisiaj informacja medialna.
— Michał Rydz (@michal_rydz) January 26, 2025
Rozumiem,… https://t.co/lg7NDxIDDw
Jeszcze jedno słowo w kontekście transferów, bo już też pojawia się utyskiwanie na ich brak, a po ewentualnej sprzedaży Rondica (pamiętajmy, że na razie to nadal tylko spekulacje, chociaż autorstwa bardzo poważnych dziennikarzy) nasilą się jeszcze bardziej.
Na chwilę obecną, patrząc na 90minut, osiem innych zespołów Ekstraklasy dokonało zera lub jednego transferu. Raków ma „na zielono” dwóch zawodników, ale jeden z nich to Czyż, który wraca po kontuzji. Więc mamy dziewięciu rywali, którzy zrobili do momentu pisania tego tekstu tyle samo (lub mniej) transferów niż Widzew.
Ale nie patrzmy na innych, my MUSIMY robić transfery.
Tak przypomnę tylko nieśmiało Miedź, która razem z nami awansowała trzy lata temu do Ekstraklasy i miała być rewelacją sezonu według niektórych. Czternastu nowych zawodników latem, siedmiu zimą. Efekt chyba wszyscy pamiętamy?
Wróćmy do Widzewa i spójrzmy jeszcze na kwoty.
Ile musiałby „dać” nam nowy zawodnik, żeby jego transfer był opłacalny zimą, gdy już widać jak kształtują się siły poszczególnych zespołów i jest o połowę mniej czasu na wpłynięcie na wyniki zespołu?
317 921,05 zł.
O tyle mniej lub więcej od zespołu sąsiadującego w tabeli dostały w sezonie 2023/2024 z tytułu wyniku sportowego zespoły, które zajęły w Ekstraklasie miejsca 4-18.
Czyli zajmując na koniec sezonu 9. miejsce, dostaliśmy o 317 921,05 zł więcej niż zespół z miejsca dziesiątego. I o 317 921,05 zł mniej niż zespół z miejsca ósmego.
Sezon wcześniej ta różnica wynosiła 259 649,02 zł.
Za podium oczywiście kwoty już dużo wyższe, ale obawiam się, że to nam w tym sezonie nie grozi. Aczkolwiek to Ekstraklasa, where magic happens. 🙂
W tym kwoty znowu będą wyższe, ale nie drastycznie. Ot, delikatna „podwyżka inflacyjna”. Przyjmijmy na potrzeby tego tekstu, że znowu podwyżka między sezonami wyniesie 58 272,03 zł, czyli różnica między dwoma „sąsiadującymi” miejscami na koniec sezonu wyniesie 376 193,08 zł.
Podzielmy sobie tą kwotę na ilość miesięcy kontraktu półrocznego. 62 698,85 zł.
Aby taki transfer był uzasadniony finansowo, kontrakt musiałby więc być niższy niż ta kwota. Pomijam bowiem oczywiście kwotę odstępnego (za napastników z natury płaci się najwięcej), wejściówki czy inne bonusy. Bez ich pominięcia, kontrakt musiałby być na poziomie pewnie około 40 tysięcy miesięcznie. Czyli mówimy o kontrakcie raczej na średnio-niższym poziomie względem innych piłkarzy Widzewa.
Czy zawodnik zarabiający „40k” pozwoli na podskoczenie w tabeli w to jedno miejsce? Cytując klasyka – no tak średnio, tak średnio bym powiedział. Oczywiście szanse na to są, ale raczej z gatunku tych nie za wysokich.
Więc czy jest sens siłować się zimą, zajmując pozycję w środku stawki, wydawać kilkaset tysięcy złotych tylko po to, aby być może awansować o pozycję czy dwie? Według mnie nie.
Czy nie lepiej te pieniądze zaoszczędzić i wybierać z większej liczby dostępnych zawodników latem?
Dodajmy jeszcze do tego toczące się w kuluarach rozmowy, a w ich następstwie naprawdę realne zmiany w akcjonariacie, a tym samym polepszenie stanu finansów Widzewa.
Czy to nie powód do „zimowej wstrzemięźliwości”, aby mocniej zaatakować latem? Dla mnie jak najbardziej.
Jak mawiał klasyk – łi łil sj łot tajm łil tel.
Ja jestem spokojny w temacie wiosennych bramek dla Widzewa. Będziemy je strzelać, będziemy wygrywać spotkania. Pewnie jakieś przegramy. Myślę, że również coś zremisujemy. Ale na koniec będziemy mieli zakładane minimum 50 punktów.
Dużo bardziej istotną kwestią wydaje mi się być temat przedłużenia kontraktu z trenerem Myśliwcem.
Uważam bowiem tego szkoleniowca za topowego w lidze, dodatkowo idealnie skrojonego pod ambicje Widzewa. Nie jest przypadkiem to, że najbardziej doświadczeni piłkarze w zespole, mający często swoje zdanie w różnych tematach, jak Rafał Gikiewicz i Bartek Pawłowski, wyrażają się o szkoleniowcu z bardzo dużym szacunkiem i poparciem.
Pytanie tylko, czy wspomniane ambicje włodarzy klubu będą w stanie nadążyć za tymi, które ma Daniel Myśliwiec?
Bo jak wspominał prezes Rydz – nie pieniądze są kwestią, która blokuje na dzisiaj parafowanie nowej umowy. Według moich informacji chodzi o możliwości rozwoju, pracy, a tym samym osiągania sukcesów.
Czasu na osiągnięcie porozumienia zdaje się być coraz mniej, ponieważ zarząd Widzewa planował zamknąć temat przedłużenia kontraktu do meczu z Lechem Poznań. Pozostał nam więc na to teoretycznie mniej niż tydzień.
W przypadku negatywnego zakończenia rozmów, rozpocznie się nowa saga – poszukiwanie szkoleniowca, który poprowadzi zespół od startu przygotowań do nowego sezonu.
Przy tym – według mnie negatywnym, ale na dzisiaj niestety prawdopodobnym – scenariuszu, spokojny jednak jestem o podejście trenera Myśliwca. Robota nie będzie zawalona, nic w podejściu szkoleniowca się nie zmieni. Nadal podstawą będzie „we have to zap…ć”. Nadal będzie chciał wygrać każdy kolejny mecz, niezależnie kto będzie naszym przeciwnikiem.
Trzymam jednak mocno kciuki, aby klub w tym tygodniu zakomunikował przedłużenie kontraktu ze szkoleniowcem.
Podsumowując, tylko spokój i realizacja planu krok po kroku. Zarówno na boisku, jak i w gabinetach.
I tego spokoju życzę również Wam.
Winczu

Czyta się ten felieton jakby był przygotowany przez biuro prasowe Widzewa i poprawiony przez Rydza i Wichniarka. Jak do sprzedaży Imada się zgodzę(niech odejdzie nawet i za 500tys ojro bo żaden z niego wirtuoz) tak wyliczenia ile to moglibyśmy mieć $$$ za zajęcie jednego miejsca wyżej w tabeli VS ile możemy zapłacić nowemu zawodnikowi są z d.py. Porównywanie nas również do innych zespołów które nie przeprowadziły transferów bądź zrobiły 1 jest również chybione, bo tamte zespoły 'uzupełniają’ bądź 'nie’ swoje kadry a my potrzebujemy zawodników do 1wszego składu NA JUŻ. Taka to oto różnica.
Zarząd ewidentnie chce przeczekać te pół roku, licząc na utrzymanie pozycji w środku tabeli jednak jest to tak samo jak z graniem 'na remis’: czasami można się na tym przejechać. Jednocześnie zarząd liczy zapewne na sprzedaż klubu Panu Dobrzyckiemu co może nastąpić w przeciągu najbliższych miesięcy.
Niestety jesteśmy jak zwykle postawieni pod ścianą i i zapewne utrzymamy się bez problemu ale klub od jakiegoś już czasu nie czyni ŻADNEGO progresu a wręcz się cofa pod względem sportowym.
Pozdrawiam
Zespol sie nie rozwija,miala byc 1-5,a jest 9 miejsce,duzo kontuzji,odejsc,I niechcianych pilkarzy,brak transferow, cienko to widze, pozdrawiam, obym sie mylil,tym bardziej ze szkoleniowiec nie lubi rotacji,zmian ,a czasem trzeba, + Kwiatkowski
Taki bym powiedział, mocno optymistyczny scenariusz. Z wyjątkiem Myśliwca. Nie jestem taki spokojny. Hamulic zobaczymy. Scenariusz z szybkim powrotem Bartka się nie sprawdza. Początek mamy ciężki. Nie wierzę w te 50 na koniec. Chciałbym się mylić. Zmiany do lata pewnie zajdą (akcjonariuszy i inne). Oby. Ale to chyba nie powód,żeby nie sprowadzić choćby
jednego piłkarza, na pozycję którą trener i dyrektor uznają za właściwą. Przecież podobno mamy grupę wyselekcjonowanych. Chyba, że to ściema. Obliczenia matematyczne takie akademickie. Życie to może wywrócić do góry nogami.