GłównaFelietonyZachowali się jak trzeba

Opublikowano:

Zachowali się jak trzeba

Stadion opuszczałem smutny, przegrany, ale też dumny. Tak z postawy drużyny, jak i kibiców.

Niedziela stała pod znakiem 19 minut i 10 sekund ciszy.

W tym czasie fani wyrazili swoje zdanie na temat zmian, które wciąż nie nadeszły. Interia pisała o nerwowej reakcji Tomasza Stamirowskiego. Dziwi mnie ona o tyle, że kibice Widzewa stanęli na wysokości zadania i zamanifestowali w sposób spokojny, kulturalny, wyważony. W treści transparentów na szczęście zabrakło wyzwisk, chamstwa, a nawet bezczelności.

Prawdę mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić protest z większą klasą.

Nie jest łatwo docenić czyjeś zasługi i jednocześnie dać jasno do zrozumienia, że na kolejne powinien pracować już ktoś inny. Połączyć szacunek do przeszłości z marzeniami o przyszłości. Innej. Chciałoby się: lepszej.

A jednak się udało. „Tomku, zawsze będziesz jednym z nas, lecz krok naprzód zrobić czas”. Genialne.

W czasie tej ciszy niestety rozstrzygnęły się też losy spotkania, choć oczywiście Widzew nie przegrał przez protest. Niezłe dośrodkowanie, strzał głową Skrzypczaka, błąd w kryciu Volanakisa i dość szybko zrobiło się 0:1. Prowadzenia – podobnie zresztą jak jesienią – Jagiellonia już nie oddała, choć jej grę akurat w obu tych meczach trudno nazwać mistrzowską.

Gospodarze zaczęli się rozkręcać po wystartowaniu trybun z dopingiem. Co to był za moment… Ciary! Przypomniało się podobne „uderzenie” po długiej ciszy jeszcze na starym stadionie, przed kilkunastoma laty, z wygranego 1:0 po golu Grzelczaka meczu z Lechią Gdańsk. Eksplozja kumulowanej w milczeniu energii. Wyładowanie fanatyczne. Fantastyczne.

Po nim z każdą minutą zespół Patryka Czubaka wchodził na coraz wyższe obroty. W pierwszej, dużo słabszej połowie, były to głównie strzały z dystansu. Ale „na Zegar” czerwono-biało-czerwoni nacierali już tak, jak powinni zawsze. Odważnie. Z poświęceniem. Bez odkładania nogi i niepotrzebnego kalkulowania.

Momenty ataków – źródło: SofaScore.

Imponujące wejście zaliczył podrażniony Fabio Nunes. Tak jak Portugalczyk kilka miesięcy temu zasłużył na odstawienie od składu – tak zasługiwał na drugą szansę, którą z „Jagą” raczej wykorzystał. Nie wypalił pomysł z Diliberto na skrzydle, na którym odnaleźć nie może się też Łukowski.

Nieskuteczny, acz aktywny po wejściu był Hamulić. Łudzę się jeszcze, że może się ogarnie i zajmie miejsce na dziewiątce, umożliwiając grę na skrzydle Tupcie. „Lubo” był chyba najlepszy tego dnia w Widzewie. Technika, gra na jeden kontakt, drybling, praca dla zespołu – dobrze wyglądał. Bardzo solidnie, z bramkowym wyjątkiem, zagrał Volanakis. Żyro na swoim, przyzwoitym poziomie, w dodatku z poświęceniem.

Therkildsen miał zdecydowanie za dużo niedokładnych podań i straty, fatalnie przyjął w końcówce, ale generalnie zagrał powyżej moich oczekiwań. Bałem się o jego zwrotność, a rzadko dawał się ogrywać. Grał twardo, ale nie faulował ani razu. Miła odmiana po Radomiu. Lewą nogą nie tylko wsiada do tramwaju, potrafi też zrobić użytek z głowy.

Z kreacją nie było problemu, wejścia Alvareza i Pawłowskiego tylko podkręciły częstotliwość tworzenia okazji, ale niestety – niewykorzystanych. Zabrakło szczęścia. Pewnie umiejętności, ale o nie trudniej mieć pretensje w takich okolicznościach. Końcówka dała mnóstwo tego, po co się na stadion przychodzi. Emocji, walki do końca, zaangażowania.

Brawa po końcowym gwizdku mówią wszystko. Było mnóstwo porażek, po których zawodników nie żegnały gwizdy. Takich, które w ramach rywalizacji sportowej można było przyjąć na klatę bez ponadprzeciętnej frustracji, w których również doceniało się w duchu walkę.

Ale takich, po których załamanych, padniętych na murawie piłkarzy podnoszą oklaski? Nie ma wiele. Ostatnią przypominam sobie sześć lat temu, po 2:3 z Legią Warszawa, której ambitnie postawiliśmy się w Pucharze Polski jako zespół z trzeciego poziomu rozgrywkowego.

Takie brawa nie są bezpodstawne. Pokazują, że dla Widzewa warto walczyć, a kibic zawsze taką walkę doceni.

Jeśli będziemy do końca sezonu grać na takim poziomie zaangażowania i głodu zdobycia bramki, o utrzymanie nikt się w Łodzi nie powinien martwić.

SKOMENTUJ:

11 KOMENTARZE

  1. Żebyśmy tylko z tym 'ładnym’ kibicowaniem nie skończyli w 1 lidze. Mijają kolejne dni a w klubie nadal cisza. Wszyscy zadowoleni robią swoje, piłkarze po raz kolejny przepracowują swój mikrocykl i tak wkoło.
    1 Połowa z Jagą wyglądała tak jak poprzednie nasze spotkania w tym roku czyli NIJAK. 2ga połowa lepsza ale mamy TAK SŁABYCH PIŁKARZY, że nie potrafimy nawet wykorzystać błędów Jagi..szkoda..
    Sytuacja w klubie może się diametralnie zmienić jeżeli przegramy z cyganami.. nie będzie już grzecznych rozmów i kolejnych tygodni wyczekiwania na cud…

  2. Wkrótce obudzimy się. Z szymańskkmi , rydzami i ,,Stowarzyszeniem”. W pierwszej lidze. Ciekawe ile milionów przehulali , gdy z budżetem piętnastomilionowym lały nas półamatorskie kluby w niższych ligach. To były złote czasy dla kibolskiego łajna. Tomuś też wielki filantrop . Zapewne dokłada do interesu. Gnać to towarzycho póki jest jeszcze co ratować. Nie wierzę w ani jedno słowo tej bandy nierobów. Tylko Widzew !

  3. Mnie bardzo zdziwiła nformacja, że Stamirowski był po meczu zdenerwowany, podobno z powodu zachowania kibiców. Które było wyważone, spokojne, kulturalne. Czy ten człowiek żyje w jakiejś bańce? Nie dotarło do niego jakie są oczekiwania kibiców? Jakie to niby „dokumenty” chce pokazywać?
    Panie Stamirowski, oczekuję działania umożliwiającego dalszy, szybki rozwój klubu. Powrót Widzewa na należne mu miejsce. Tylko tyle i aż tyle!

  4. Brawa były po przegranym meczu z Rakowem co graliśmy w 10 po czerwonej Hanouska i dziwi mnie że teraz nie dostał gracz Jagiellonii czerwonej jak to jest z tymi przepisami raz jest raz nie ma.Pozdrawiam. Bartek

  5. Powinny być dla karnetowiczów, a nawet wszystkich chętnych kibiców, cegiełki powiększające akcjonariat Widzewa. Cegiełka 5-10 tys. PLN i ma się np. 0,1%. Wtedy decydujemy czy spłacamy Stamira czy kasa idzie w ośrodek czy 1 zespół.

  6. Myśliwiec dawno powinien odjeść pisałem nie raz! brawo Nunes, Deliberto słabizna! brak indywidualności brak przywódcy widoczny! czekamy na Pawłowskiego jak dawniej! wzmocnienia muszą być!

  7. Mnie podkurw… , ten co strzelił bramkę dla J.B. jakie prowokacyjne zachowanie przebiegł po golu przed zegarem i pokazał co pokazał.Brawo Widzew za drugą połowę,trochę szczęścia zabrakło.Myśliwiec nie przychodź już nigdy do Widzewa/ był wczoraj na meczu w Lublinie/

  8. „Jeśli będziemy do końca sezonu grać na takim poziomie zaangażowania i głodu zdobycia bramki, o utrzymanie nikt się w Łodzi nie powinien martwić. ” – jestem dokładnie tego samego zdania.

  9. Kibice jak zwykle zachowali poziom ekstraklasowy. W przeciwieństwie do szefostwa gdzie tej ekstraklasy jest coraz mniej. Przepychanki i niedomówienia. Nie ma odważnego który by powiedział o co tak na prawdę chodzi. Skończy się natym że dostaniemy komunikat o fiasku rozmów. Dokumentów nie zobaczymy bo się okaże że to jest tajemnica handlowa. Z końcem sezonu Panatoni odejdzie z Widzewa razem z firmami którym kończą się kontrakty sponsorskie i zostaniemy z ręką w nocniku. Proponuję by w takiej sytuacji pozwolić osobom odpowiedzialnym na wykupienie 17 tyś, karnetów, na kupowanie w sklepie klubowym i pokrywanie wpływów z dnia meczowego. Będą mieli wtedy cały Widzew dla siebie i nie będzie pretensji o jakieś transparenty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Exit mobile version