Właściciel Widzewa znalazł się w momencie, który może zdefiniować jego postać w historii.
Przejmował w 2021 roku średniaka drugiego poziomu rozgrywkowego.
Drużynę, która frajersko zremisowała, a wcześniej przegrała u siebie Derby Łodzi. Media zgodnie z kibicowskimi odczuciami określały: „jej nie da się lubić”.
Klub, który był po kilku zakrętach na drodze trudnej odbudowy i odnotował kolejną stratę finansową. Bez wsparcia z zewnątrz zaciskałby pasa, a nie myślał o awansie.
Taką spółkę Tomasz Stamirowski zdecydował się dokapitalizować kwotą przynajmniej 10 milionów złotych, rozłożoną na kilka lat. Czteromilionowy zastrzyk, w parze z nowym rozdaniem (trener, prezes, dyrektor sportowy, piłkarze) oraz centralizacją władzy, zakończył erę Reaktywacji.
Na meczu z Podbeskidziem piękne momenty się nie skończyły. Była zima na ekstraklasowym podium, trzy razy z rzędu wygrane derby z ŁKS, zwycięskie „duże mecze” w Poznaniu czy Chorzowie, najwyższe miejsce w XXI wieku, przerwana ta cholerna passa w klasyku z Legią.
Po trzech latach rządów Stamirowskiego Widzew nadał był dziewiąty, ale już w Ekstraklasie. Przy okazji stanowiąc wzór zdrowego zarządzania finansami.
To wszystko, choć nie zwalnia Stamirowskiego z krytyki – sprawia, że należy mu się szacunek.
Zastanawiam się, czy poświęciłby swoje pieniądze jeszcze raz gdyby wiedział, że minie ledwie 45 miesięcy, a będzie atakowany z każdej strony apelem skierowanym jak do złodzieja, który można streścić w dwóch słowach:
„Oddaj Widzew”.
A jednak pod tym apelem trudno się nie podpisać.
Nie dlatego, że tej zimy przyszedł kolejny zakręt, przywracający do życia znaną z Reaktywacji „widzewską wiosnę”.
To tylko rysy na pomniku, które decyzja o sprzedaży udziałów Robertowi Dobrzyckiemu wypoleruje. A sam pomnik – uchroni przed obaleniem.
Panattoni zostało sponsorem Akademii, a teraz jest największym sponsorem klubu. Współwłaściciel giganta branży deweloperskiej, będący miliarderem, otwarcie mówi o tym, że ma jedno marzenie: chce kupić klub. Osiągać z nim sukcesy. Grać w Europie.
Początkowo w mediach spekuluje się o pakiecie mniejszościowym. Posiadanie go nie gwarantuje mu jednak pewności, że w przyszłości nabędzie większość akcji. Główna zaleta posiadania 25% akcji to miejsce w Radzie Nadzorczej, w której już przecież zasiada.
Rozmowy się przeciągają. To nie są negocjacje dwóch bezrobotnych nad umową kupna-sprzedaży samochodu.
Zainteresowani zgodnie umawiają się, że nie będą komentować ich przebiegu. „Tajemnice poliszynela” są w tym przypadku głównie medialnym szumem. W niemal każdym przypadku, następne plotki przeczą poprzednim.
Gdy kancelaria prawna Dobrzyckiego prosi Stowarzyszenie o umowę inwestycyjną ze Stamirowskim, pojawia się biały dym. Przedwcześnie. Tak jak powiedziałem na kanale Sektor Widzew na YouTube: nie było porozumienia co do głównej kwestii, tej najłatwiejszej do rozszyfrowania, czyli władzy.
Nie trzeba zakładać podsłuchu w pokoju negocjacyjnym by wiedzieć, że ktoś wykładający duże pieniądze będzie chciał mieć coś do powiedzenia, jeśli chodzi o sposób ich wydawania. Płacisz – decydujesz. Tak działa futbol na całym świecie.
Robert Dobrzycki chce kupić większość udziałów. Złożył atrakcyjną ofertę. Na odpowiedź nie będzie czekał w nieskończoność.
Ta najnowsza oferta, z ostatnich dni, jest dla Widzewa wielką szansą, która może się przez wiele lat nie powtórzyć.
Nie ma odwrotu. Kibice nie wykasują tego z pamięci. Nie będą udawać, że nic się nie stało. Jakiekolwiek potknięcie w głowie fanów będzie jak niczym hałaśliwy alarm, budzący porzucone marzenia. Ktoś strzeli w spojenie słupka z poprzeczką? „Dobrzycki kupiłby takiego, co strzeliłby w okienko”.
Współwłaściciel Panattoni pozostanie w Widzewie – albo jako właściciel, albo jako cień byłego sponsora, będący wiecznym punktem odniesienia.
Stamirowski ma prawo czuć się w tej sytuacji pokrzywdzony. Niedoceniony. Z poczuciem niedokończonej misji. Wolałby uporządkować pewne rzeczy. Można to zrozumieć, ale też ująć jednym słowem: niepotrzebnie.
To nie kapitulacja, a ruch o ogromnym, strategicznym znaczeniu dla społeczności, której przecież jest częścią. Mądrość, nie słabość. Osobisty, mały krok w tył, walnie przyczyniający się do kilku kroków w przód. Być może będących sprintem do chwały.
Posypując solą ból jak posąg pychy samotnie stać? Czy zejść niepokonanym?
„Poczujesz lekkie ukłucie”, jak Butch w Pulp Fiction. Ale tu nie nie chodzi o sprzedanie walki, tylko udziałów. Dlatego „za kilka lat, na VIP w Lidze Mistrzów, powiesz sobie: Marsellus Wallace miał rację”.
Ambicja pomogła Stamirowskiemu znacząco rozwinąć RTS. Mam nadzieję, że trudne i odważne, ale jednocześnie niezbędne odłożenie jej na bok sprawi, że Widzew stanie się Wielki po raz trzeci w swej historii.

skąd wszyscy wiedzą że Pan stamirowski blokuje mocniejsze wejście do widzewa Pana Dobrzyckiego, a może jest inaczej może wymagania tego Pana są mocno wygórowane a może jest drugie dno tej rozgrywki może ……może …….ilu już bylo zbawców widzewa i wielu innych polskich klubów , a potem się okazywało zupełnie co innego
Jeżeli jest tak jak piszesz to rozwiązania jest proste. Niech TS powie o co chodzi. Jeżeli podobno dogadali się w grudniu to odpowiedni będzie cytując klasyka „co się stało, że się zesrało”
Nie napiszę nic nowego ale jednak chcę wyrazić swoje zdanie. Panie Stamirowski, czas kończyć negocjacji JAK NAJSZYBCIEJ bo czas leci. 1 liga coraz bliżej a Widzew nadal nie ma trenera z prawdziwego zdarzenia. Pan Dobrzycki powinien mieć te 25% akcji i wyłożyć przyzwoite pieniądze na dobrego trenera z autorytetem i dużym doświadczeniem. Czas oszczędności i sępienia kasy skończył się. Liczenie na cud czy to że inne drużyny z niższych miejsc w tabeli nie będą punktować może skończyć się źle. Szanuję Pana Czubaka i chwała mu za to że nie bał się objąć Widzewa po Myśliwcu ale nie stać nas na luksus eksperymentów i pozostawienie na pozycji trenera osoby bez doświadczenia. Lechia, Puszcza i inne drużyny tylko mogą skorzystać na kolejnych porażkach Widzewa. Nawet Śląsk. Jeszcze raz apeluję o zdrowy rozsądek zaprzestania igrania z ogniem. Nowych zawodników nie można pozyskać przed następnym okienkiem transferowym ale trenera, który poustawia zawodników, natchnie duchem walki można. I to jak najszybciej.
Problem dla TS polega na tym, że RD chce 75%, by samodzielnie decydować o rozwoju klubu. Sądzę, że tu może być problem dla obecnego akcjonariatu. Powiem więcej: wg mnie TS w momencie kupna klubu założył, nie nie sprzeda go w ciągu 10 lat. A tu taka niespodzianka i zonk w postaci takiego inwestora, którego nigdy nie mieliśmy i prędko mieć nie będziemy.
Niestety masz rację. Nie ufam firmom konsultingowym. To jest doradztwo finansowe i tak naprawdę to nic nie produkują. Mam złe doświadczenia z firmą konsultingową prowadzoną przez Polaka w Wielkiej Brytanii. TS zrobił pieniądze na konsultingu i to studzi mój zapał do niego. Oddanie władzy biznesmenowi z prawdziwego zdarzenia, bo Panattoni to firma deweloperska budująca min. biurowce czyli rzeczy materialne, nie jest takie proste. Władza zawsze pociąga i pozbycie się jej zawsze jest bolesne. Jednak dobro Widzewa wymaga poświęceń. TS przyszedł w odpowiednim momencie i wyciągnął Widzew z bagna i chwała mu za to. Skoro już raz zrobił coś dobrego dla Widzewa, niech zrobi to drugi raz. Niech jak najszybciej skończą się te rozmowy bo to nie służy Widzewowi. 1 liga jest całkiem realna. 11 kolejek do rozegrania, a przeciwnik nie położy się na murawie by mu nastrzelać worek bramek. Jak wspomniałem, jest potrzebny trener z prawdziwego zdarzenia i na to nowy inwestor powinien wyłożyć dobre pieniądze bo nikt nie zacznie pracować za darmo czy grosze tylko dlatego że to Widzew.
Bardzo fajny tekst. Z mojego punktu widzenia nie mamy do czynienia z przeciąganiem rozmów. Z jednej jak i drugiej strony mówimy o dużych pieniądzach. Zapisy w umowach wymagają kilku lub kilkunastu sesji prawników i specjalistów od finansowania. To trwa. Myślę że zbyt wielu kibiców traktuje to jak kupno chleba w sklepie. Ruch z dyrektorem sportowym i trenerem wprost pokazuje że mamy po drugiej stronie łebskich gości, którzy potrafią trzymać ciśnienie i spokojnie robić swoje. Nam kibicom pozostaje dać im czas spokojnie domknąć swoje kwestia a w międzyczasie być z drużyną. Przecież na stadion idziemy na mecz a nie dla jednego czy drugiego Pana w gabinecie.
Bartek. Fajny tekst. O wielu sprawach nie wiemy. Ty jesteś bliżej klubu i myślę, że pewne przecieki masz. Uważam jednak, że przeciągające się rozmowy nie wynikają z kwestii kasy. Pan Dobrzycki jest na tyle długo w RN że niejednokrotnie słyszał i jest świadomy jakie są oczekiwania Pana Stamirowskiego odnośnie nowego współ lub właściciela. Od kasy ważniejsza jest władza a tej raczej obecny właściciel nie chce oddać. Masz władzę to będąc gołodupcem i tak kasę zdobędziesz. Tak jak w szatni Widzewowi jest potrzebne wietrzenie góry. Potrzeba impulsu i tlenu w postaci kasy do odbicia się.
skoro Pan Brzezinski nie dał twojego artykułu w linku na swoim portalu a daje tam wszystkie to juz wiadomo kto torpeduje wejscie Pana Dobrzyckiego…
Stowarzyszenie niestety bo im jest w wygodnie majac 8% akcji nic wiecej nie wkladajac a byc na swieczniku … darmowa łoza itd…
Pan Stamirowski skoro jest taki DNA Widzewski to powinien sprzedac udziały za te 10 mln ktore włozył bo wiadomo ze juz wiecej nie da na klub!
Pan Tomasz zrobił świetną robotę, to dzięki niemu Pan Dobrzycki stwierdził, że Widzew jest bardzo dobrze zarządzany i dzięki temu chce zainwestować w nasz klub, Pan Tomek zrobił co mógł, ale pewnego sufitu już nie przeskoczy, teraz po prostu pora na nowego inwestora i dalszy rozwój klubu.
Panie Stamirowski dla Pana ” tytuł właściciela Widzewa ” się skończył.!!! Trzeba wiedzieć ” kiedy że sceny zejść … niepokonany ” Myślę, że nowy właściciel o Panu nie zapomni…i kibice też !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zajebiste nawiązanie do Pulp Fiction! 👍👏
Całe to ,,Stowarzyszenie” to niejasne układy cwaniaków żerujących na Widzewie od lat. Najpewniej powiązanych również z kibolskimi machlojami. I tutaj upatrywałbym problemu z finalizacją. Jeśli Dobrzycki pojawi się wkrótce jako właściciel ale w innym klubie to dla Widzewa już równia pochyła. Coś mi się jednak wydaje , że niektórych trzeba wywieźć na taczkach jak inne Muchy zarabiające na marce Widzew , Jędrasy z plecakami pełnymi biletów czy Potary. Dobrze pamiętam te czasy. Sami po dobroci nie odejdą.
Bardzo ważny temat i bardzo trafne słowa. Jest tylko jedno pytanie:
Jak z tym apelem można dotrzeć do Pana Stamirowskiego?
Mimo tych wielkich słów o Widzewie w sercu w/w myślę, że jest tu również drugie dno. Żeby było jasne, nie odmawiam właścicielowi widzewskiego serca. Jestem wdzięczny za to co zrobił dla naszego klubu. Jednak w myśl powiedzenia-jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. W poprzednim okresie rozliczeniowym klub osiągnął zysk ponad 3,5 mln. zł, w tym 5 mln. bez transferu Rondicia. Szczerze? Chciałbym być właścicielem biznesu który generuje taki dochód. Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jak brak szacunku dla Pana Stamirowskiego. Bo tak nie jest.
My kibice patrzymy na klub tylko i wyłącznie sercem, właściciel jako biznesmen patrzy również przez pryzmat pieniędzy. I trudno mieć do niego pretensje.
Jednak Szanowny Panie Stamirowski.
Jeśli zechce Pan wsłuchać się w głos kibiców płynący prosto z serca to ma Pan szansę zapisać się w annałach widzewskiej historii obok nieodżałowanego Pana Sobolewskiego i innych wielkich tego klubu. Pieniądze są bardzo ważne ale myślę, że lepiej zejść ze sceny w świetle jupiterów, niż być tym który ostatni zgasi światło. Tak jak nasz wielki piłkarz Zibi. Nie kopał się na siłę w jakiejś trzeciej czy czwartej lidze tylko zakończył karierę gdy był na szczycie.
Życzę Panu samych sukcesów z wiarą w Pańskie Wielkie Widzewskie Serce.
Moim skromnym zdaniem uważam, że duży/bardzo duży zastrzyk gotówki po przez przejęcie części lub nawet większości udziałów klubu przez Pana Roberta Dobrzyckiego nie zmieni w krótkim czasie poziomu sportowego mojego ukochanego robotniczego klubu sportowego. Obecny budżet pokazuje, że to nie wina leży po stronie zarządu, wystarczy popatrzeć na Jage, która ma mniejszy i jedzie w Europie i walczy na podwórku. Już raz Masłowskiego „wyj:+?*śmy” a teraz znawcy chcieli go z powrotem jako dyrektora. Ci parakibice co raz kochają a potem nienawidzą są niepotrzebni temu klubowi i niech dołącza do lokalnego rywala. I komentarze takie same i chyba serce z tej samej strony. Kibiców nie ubędzie i w końcu usiądzie na stadionie ktoś kto kocha Widzew. Został zatrudniony dyrektor sportowy i czekamy na jego decyzję. Prośba kibiców została zrealizowana. Pana Stamirowskiego i Pana Dobrzyckiego widzę wspólnie idących w ta samą stronę, oddychają tym samym powietrzem i zostawmy mądrym ludziom sprawy na których się nie znamy, a my poukładajmy sobie sprawy prywatne w życiu i lecimy całą rodziną na Wielki Widzew
Nie wiem kogo , cyt. ,,wyj…ście” , bądź kto Ciebie. O gustach i upodobaniach podobno się nie dyskutuje. Nie Ty również będziesz mówił kto ma gdzie iść i komu kibicować. Jeżeli nie masz o czymś pojęcia to mów za siebie. Oj trąci zazdrosną koleżanką z Karolewa Twoja wypowiedź. Bez odbioru. I bez pozdrowień.
Bardzo dobry artykół.Od dłuższego czasu obserwuję i czytam Pana felietony i artykuły. Są rzetelne, wyważone i najbliższe prawdy. W jednym z ostatnich felietonów na You Tube sugerował Pan że głównym oponetem sprzedaży akcji jest niejaki pan Brzeziński.A jakie on ma na to papiery.Może Pan Stamirowski nie jest jedynym właścicielem akcji.Jest prezesem firmy która jest właścicielem akcji Widzewa.Tylko kto jest właścicielem firmy?.Tak czy siak tylko sprzedanie akcji Widzewa gwarantuje rozwój tego klubu . RTS Widzew może istnieć tylko dzięki jego wspaniałym kibicom. Tym kibicom trzeba dać sponsora który wprowadzi Widzew na salony Europy. Przed nami bardzo ważny mecz na którym należy przekazać w sposób zdecydowany nasze rządanie sprzedaży akcji Panu Dobrzyckiemu. Panie Stamirowski stanął Pan przed ścianą i nic więcej dla Widzewa już Pan nie zrobi.Niech Pan odejdzie dobrze zapamiętany.
Brawo. Świetnie wyważone słowa i niezwykle potrzebny przekaz. Chapeau bas…
Czyli że idzie to w złą stronę. Wybrzmiewa że Pan Tomasz jednak po prostu nie chce się zgodzić mimo tego że oferta jest korzystna na sprzedaż Widzewa. Smutne to. Aby nie stracić tej dziejowej szansy co uważasz że my jako kibice powinniśmy zrobić? Jest mecz w Sercu Łodzi może spotkanie z właścicielem pod stadionem? Oczywiście w delikatnym tonie tylko. Niech Pan Robert wykupi jego udziały za to co włożył ? Nie wolno stracić tej szansy tak jak piszesz.
Te negocjacje trwają bardzo długo, zdecydowanie za długo przez co kibice wymyślają różne teorie i wyrabiają sobie zdanie o Stamirowskim. Niestety ale wygląda to tak jakby ówczesny właściciel nie chciał oddać władzy komuś bogatszemu z większym planem na lepsze jutro. Niestety nie znaczy to dobrze o Panu Stamirowskim który notabene sam powiedział że jeżeli znajdzie się chętny do zainwestowania w Widzew zaprasza do stołu, jak już się ktoś taki znalazł okazuje się że nie potrafi odpuścić. Trybuny kipią, a będzie jeszcze lepiej… Zatem sprawa jest prosta, albo Pan oddasz klub albo będziesz znienawidzony.
Gdyby negocjacje z Panem RD zakończyły się powodzeniem to mam postulat, aby ośrodek nosił imię TS. Piękny hołd i podziękowanie za wkład w rozwój RTS.
Zgadzam się, jeśli dojdzie do sprzedaży, to TS powinien być w jakiś sposób zapamiętany i uhonorowany, a nazwa ośrodka jego imienia to moim zdaniem też świetny pomysł, bo gdyby nie on nie wiadomo co by było po tragicznych rządach grubej Pajączek…
Człowieku o czym ty piszesz ? Stamirowski pomógł Widzewowi stanąć na nogi i to tyle. Nie jest to póki co żadna wybitna postać w historii Widzewa bo oprócz awansu do ekstraklasy nie ma żadnych sukcesów ( no może jeszcze zyski na zielono ). Bardziej się zasłuży, jak w końcu sprzeda te swoje udziały Panu Dobrzyckiemu, bo to będzie oznaczało, że Widzew to nie zabaweczka tylko dobro nadrzędne dla niego Ośrodek TS…. „dobre”…..
Ładnie ich poniosło… Dżizas…
Pierdylion porządnych kandydatur przed nim jest po drodze, ale widać niektórzy się urodzili dopiero kilka lat temu…
Ten tekst ciekawy ale jest „mięciutki” i są w nim pewne istotne pominięcia np. – we wprowadzeniu brakuje akapitu mówiącego że klub miał 100% sprzedanych karnetów, miło małych długów był finansowym samograjem i tylko nieodłącznie na sterach tego klubu mógłby mieć trudności z wejściem do ekstraklasy.
To znacząco zmienia opis kontekstu przejmowania klub
Jak mogłem tak napisać, skoro mimo objęcia władzy przez Stamirowskiego – po raz pierwszy po otwarciu stadionu – Widzew NIE sprzedał 100% karnetów na sezon 21/22. Może pamięć po latach „zmiękczyła” tamten moment – ze słabym klimatem wokół klubu, sytuacją sportową, finansową, chwilę po rządach p. Pajączek, z trwającą pandemią – a nie tekst? 🙂
czas ucieka, a mozliwość spadku ok 50%. tzw. polskie spółki długo nie egzystują. czas na męskie i szybkie decyzje
Obym się mylił ale to nie wygląda najlepiej. Idąc na mecz z Pogonią byłem świadkiem rozmowy na parkingu klubowym Pana Stamirowskiego z nieznanym mi bliżej dżentelmenem. Na pytanie jak wygląda sprawa przejęcia klubu przez Pana Dobrzyckiego , odpowiedział zdawkowo że rozmowy są w toku. Nie było w tym nic dziwnego, bo faktycznie tak było, tylko WTM wyszedł przed szereg i zasiał dezorientację. Ale sposób w jaki to wypowiedział, zdenerwowanie które było po nim widać, że ktoś zadaje niewygodne pytanie, był bardziej z gatunku stypy i smutku że coś się może skończyć, niż euforii że pojawia się dziejową szansa powrotu na salony. Nie tylko ja wtedy tak to odebrałem.
Oczywiście wierzę że zwycięży rozsądek i miłość do klubu, aczkolwiek nie zdziwił bym się mocno, gdyby zostało stare. W biznesie nie ma sentymentów, dlatego ta druga opcja jest według mnie coraz bardziej prawdopodobna.
Pan Stamirowski na pewno dał nam wszystkim wyraz takiej miłości do Widzewa jak kiedyś pan Sobolewski.I równie szczególnie zasługuje na dożywotnie uznanie przez wszystkich kibiców.Wszyscy pochylimy czoła wobec Pana zasług.Bo pokazał pan jakie ma Serce dla tego klubu i to Serce oddał klubowi.Nikt panu tego nie odbierze.Jednak teraz w naszych sercach także odżyła wiara w to że lata świetności Widzewa mogą wrócić.Zrobił pan bardzo dużo a nawet więcej niż byśmy oczekiwali.Jeśli podejmie pan decyzję by odsprzedać panu Dobrzyckiemu większość udziałów na pewno będzie to dobra decyzja na której wszyscy skorzystamy. Pan odejdzie w chwale pozostanie w naszych Sercach i będzie honorowym udziałowcem.A wszyscy będziemy się szczycić Wielkim Widzewem.Ten klub zasługuje na to by wrócić do swojej świetności i dać naszym potomkom Radość.
O czym Ty człowieku piszesz??? Cóż za bimber sponiewierał Twoją mózgownicę ? Panu Prezesowi Sobolewskiemu taki Stamirowski to nawet butów nie mógłby czyścić. Ochłoń.
Super tekst.
Bartek jak sądzisz bliżej jest osiągnięcia porozumienia przez obu Panów czy zerwania negocjacji?
Pozdrawiam
Artur
Bartek, świetny i bardzo potrzebny tekst. Wyważony, ale celny. Piszesz w nim, że RD nie będzie czekał w nieskończoność na odpowiedź w sprawie oferty. Czy masz może wiedzę, kiedy realnie może zapaść decyzja? Jak długo to może potrwać. Obawiam się, że te przedłużające się rozmowy zniechęcą RD i zostaniemy bez nadziei na Wielki Widzew …
Wierzę w Pana Stamirowskiego. W necie krąży powiedzenie, że nikt nie jest większy od Widzewa. Sądzę, że Pan Tomasz, który ma Widzew w sercu odda władzę innej osobie, która ma także ten klub w sercu.
Jeden zrobił dla Widzewa bardzo dużo, ale ten drugi może zrobić znacznie więcej.
Bartek,
Ale to Dobrzycki nie wolałby wykupić Stamirowskiego? Jeśli nie od razu to można zapisać to w umowie że za rok, dwa odkupuje udziału za wartość x milionów.
Każde inne rozwiązanie to bzdura.
Zobaczymy, jeszcze nie potwierdzam tego na 100%, ale istnieje szansa że są dwie opcje.
O
Bartek świetny tekst Panie Tomku zejdź Pan z widzewskiej sceny niepokonany. Dziękujemy za wszystko co do tej pory Pan zrobił, ale proszę niech Pan dogada się z Robertem Dobrzyckim i odda mu Widzew. To dla Klubu i jego kibiców epokowa szansa. Dzięki niej po wielu latach możemy wrócić do polskiej czołówki, a potem i do piłkarskiej Europy. Proszę nie odbierać Widzewowi tej możliwości
celnie
Uprzedzając: nie negowałbym widzewskości kogoś, kto wydał na Widzew połowę swojego majątku (kilkanaście milionów złotych + zabezpieczenie budowy ośrodka), a jeśli nastąpi podniesienie kapitału spółki, to tych pieniędzy nie odzyska. Więc to nie jest łatwa decyzja.
Jak nie odzyska to może trzeba mu coś dac żeby mu ułatwić decyzję myślę że każdy do karnetu jest w stanie nawet 100 zł dac że tak się stało A to by była kolosalna kwota
Jestem za. Zrobić zrzutkę dla Stamirowskiego i już. Jakby każdy karnetowicz dał lub 100 to 1,5 mln by było. Tylko może dla TS ważniejsza jest władza. Wtedy to już nie wiem gdzie jest większy prestiż niż rządzenie Widzewem? Musiałby dostać chyba miasto. Zostać prezydentem Łodzi.
Świetny artykuł. Jeśli Pan Stamirowski nie odda władzy, kibice mu tego nie zapomną i każde nawet małe potknięcie będzie piętnowane podwójnie, nie daj Boże w przypadku spadku będzie to tylko Jego wina i kibice tak to będą widzieć.
pztreciez Widzew jest społka non -profit tak mowił Stamirowski wiec nic nie odzyka z klubu tylko ze sprzedazy swoich udziałow…
Świetny tekst.
I dobrze się go czyta i trudno z nim jakoś gruntownie decydować. Tomasz Stamirowski może zbudować sobie pomnik na Widzewie choć będzie to go sporo kosztować.
I nie myślę tu przede wszystkim o pieniądzach …
Podoba mi się ten artykuł, choć sprawia że nie czuję się najlepiej. Ten klub jest we mnie od 1980 roku, pamiętam wiele przełomowych momentów z jego historii. W tej najnowszej istotne były dla mnie dwa, moment kiedy decydowały się losy budowy stadionu i ten teraz kiedy pojawia się szansa na powrót do elity w Polsce. Kiedy ważyły się losy stadionu powtarzałem sobie że będzie to impuls który naprawdę pozwoli nam przetrwać. Obawiam się że ewentualne fiasko rozmów o których mówi wspomniany artykuł, sprawi, że mnóstwo kibiców straci ten żar który w sobie mają. Będą nadal kibicami, będą oglądać mecze ale nie zawsze będą na stadionie. Entuzjazm związany z powrotem do ekstraklasy i nowy stadion były pewnym paliwem, które nakręcały „modę na Widzew”, myślę jednak że to paliwo się kończy. Kiedy słucham swojego syna, którego zaprowadziłem na stadion jako małego dzieciaka, kiedy słyszę jego podekscytowanie nadzieją na Wielki Widzew, to myślę że fiasko rozmów dla niego i wielu jemu podobnych będzie ogromnym rozczarowaniem który może sprawić że nastąpi odwrót To byłoby ogromne marnotrawstwo. On żyję moimi opowiadaniami o meczach z początku lat 80tych, końcówki lat 90 tych, on chcę coś takiego przeżyć. Zgadzam się z Tobą że ta szansa będzie zawsze punktem odniesienia, naprawdę się jednak boję, że jeżeli się to nie ziści to może nasz pogrzebać w STABILNEJ przeciętności. Naprawdę bardzo chciałbym się mylić.
Niech już te negocjacje się skończą. Kibice czekają, jak na szpilkach. Ja też czekam, jak na szpilkach. Rozumiem, że to poważne rozmowy poważna transakcja i tego nie robi się na łapu capu.Ale sytuacja nabrzmiewa. Mówisz, Bartek, że piłka w grze, ale to nie brzmi jakoś optymistycznie. Liczymy na mądrość i realizm Stamirowskiego. Przecież wie, że ze wsparciem dla klubu, doszedł do ściany. Obyśmy się nie przeliczyli.