Hiszpański napastnik strzelił bramkę w swoich drugich derbach Łodzi.
Jeśli teraz strzeli z Legią Warszawa – zostanie pierwszym w historii piłkarzem Widzewa Łódź, któremu udała się sztuka trafienia do siatki we wszystkich czterech najważniejszych meczach dla kibiców czerwono-biało-czerwonych w sezonie.
Dotąd w obu Derbach Łodzi na poziomie Ekstraklasy strzelało dwóch piłkarzy: Włodzimierz Smolarek i Leszek Iwanicki. Ten pierwszy dołożył też trafienie z Legią Warszawa w listopadzie 1984 roku, ale w rewanżu w stolicy Polski padł bezbramkowy remis.
Marek Koniarek w rozgrywkach 1992/93 czy Marcin Zając siedem sezonów później dokonali sztuki odwrotnej: dwukrotnie trafiało w klasykach z Legią, zaś w derbach wpisywało się na listę strzelców w jednym z meczów.
Sanchez już wyrównał osiągnięcie legendarnego piłkarza. Trzymam kciuki, by osiągnął prestiżowy „czteropak” – oby to trafienie przełożyło się też na skończenie tej nieszczęsnej serii z klubem z Łazienkowskiej…

Very interesting information!Perfect just what I was searching for!Blog monry
Gol golem ale przed legią jest górnik Zabrze Widzew musi zacząć wygrywać z takimi zespołami jak górnik a nie x że słabiutkim ŁKS em który na bank spadnie do 1 ligi
Gol golem ale przed legią jest górnik Zabrze Widzew musi zacząć wygrywać z takimi zespołami jak górnik a nie x że słabiutkim ŁKS em który na bank spadnie do 1 ligi
Takie to trochę szukanie „rekordów” z lupą w dłoni, jakieś czteropaki z prestiżowych meczów?
No nie wiem, naciągane to lekko. Wolę starych dobrych królów strzelców, liderów klasyfikacji Kanadyjskiej czy rekordy zagranych meczów w klubie.
Takie wydziwianie kojarzy mi się bardzo z tą bidą sportową w której tkwimy i szukamy tak sobie jakiegokolwiek pocieszenia licząc jakieś dziwne statystyki o których nikt nigdy nie myślał bo nikogo nigdy nie obchodziło czy ktoś zapakował ŁKSowi i Legii w jednym sezonie po dwa razy.
A Jordi przejdzie do historii jak strzeli tej Legii i w końcu z nimi wygramy po tylu latach upokorzeń, dopięty „Czteropak Prestiżowy” nie zrobi na nikim wrażenia jak dostaniemy kolejny oklep a jak wygramy to zostanie bohaterem i symbolem zwycięstwa po latach, w żadnym scenariuszu nie przewiduję podjarki w środowisku tym całym czteropakiem.
A dla mnie znów wydziwianiem jest robienie z takich mikro-ciekawostek wielkich wydarzeń, tylko po to by je umniejszyć 🙂 Nikt z tego nie robi korony króla strzelców, naprawdę. 🙂 Dla mnie te mecze są prestiżowe i to ciekawe, że nawet w największych czasach nikomu się ta sztuka nie udała. A gol strzelony Legii czy w derbach w 1980 roku nie ma większej wagi tylko dlatego, że był strzelony 44 lata temu. To taki sam gol. Taki sam sukces. Taka sama radość. A może nawet tym większa właśnie dlatego, że tkwimy w „bidzie sportowej”. Nie pociągniemy entuzjazmu młodych ludzi na wiecznym negowaniu czegokolwiek, bo nie jest tak wielkie, jak za wielkich czasów. Co nam daje obrzydzanie mikrosekund radości nawet z byle czego? 🙂