GłównaFelietonyNajwiększa szansa mojego pokolenia

Opublikowano:

Największa szansa mojego pokolenia

Od dawna Widzew nie miał takiej okazji na sukces?

Mówi się o trzech pokoleniach kibiców RTS.

Pierwsze, wychowane na Bońku, Smolarku, Młynarczyku, Surlicie. Na wyrzucaniu z europejskich pucharów Manchesteru United, City, Juventusu, Liverpoolu. Na pierwszych mistrzostwach Polski.

Drugie to pokolenie Citkomanii, Ligi Mistrzów, profesora Łapińskiego, Franza Smudy, Szymkowiaka z Michalczukiem. Mistrzostwach zdobywanych w stolicy, na stadionie wroga. Na Łazienkowskiej 2/3.

I to trzecie, do którego sam – urodzony w 1996, kibicujący od 2000 – należę. Któremu słowo „sukces” najbardziej kojarzy się ze słowami Sylwestra Cacka. Były właściciel Widzewa nazwał pewnego razu „kibicami sukcesu” fanów, których część sukcesu nigdy nie przeżyła. A już na pewno nie w jego erze.

Zbyt wielkim klubem jest Widzew, by sukcesem nazywać awans do Ekstraklasy.

I to nie jest megalomania. Najwyższy szczebel rozgrywkowy doceniam, zwłaszcza po ośmioletniej rozłące i mozolnej budowie od zera. Takich awansów było kilka w XXI wieku. Ostatnio z tego samego wyczynu cieszyli się kibice Puszczy Niepołomice. Wrzucenie więc tego do worka, w którym leży półfinał Pucharu Europy, jest nadużyciem.

Jak sportowo wyglądają ostatnie dwie dekady przy Piłsudskiego? W Ekstraklasie nie zajęliśmy wyższego miejsca niż 9. W Pucharze Polski nie zaszliśmy dalej niż 1/8 finału.

I oto pojawia się Michał Probierz, którego kulka z napisem „Widzew Łódź” w środku jakby parzyła. Sięga po nią jako ostatnią. Los chciał, że na drodze do ćwierćfinału stanęła nam Stal Mielec. Ćwierćfinału, z którego już tylko dwa kroki na Stadion Narodowy.

Połowa tego kolosa zatopiona na czerwono, Widzew walczący o tytuł po raz pierwszy od wielu lat.

Wiem, że to widzicie przed oczami. Taki sukces nam się marzy. A może nawet należy? Byliśmy z klubem na dobre i złe. W lidze czwartej i tej najwyższej. W Wikielcu i w Warszawie. Kupujemy karnety. Wypełniamy „Serce Łodzi”. I ciągle stawiamy sobie coraz wyższe cele.

Często rodziło to wielką frustrację – i to całego środowiska, od trybun po gabinety. Pytanie, czy bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy, gdybyśmy od 2015 roku tylko trzymali się za ręce i tańczyli radosne Kumbaya, My Lord?

Tu nieustannie była presja. Pętała nogi, rodziła konflikty, a mimo to ciągle, mimo burz, szliśmy w górę. Nie możemy się zatrzymać, bo zaczniemy się cofać. Musimy marzyć, wierzyć i do czegoś dążyć. W tamtym sezonie było to utrzymanie. W tym – chcemy lepszego miejsca niż ostatnio. Środka tabeli. Być może następny też taki będzie. I następny…

Wiem o tym. Nie jestem głupi na tyle, by oczekiwać, że już od jutra będziemy lać Legię niczym Koniarek z Szarpakiem. Że zostawimy finansowo Raków Świerczewskiego w tyle, że nadrobimy te kokosy, które Lech i Pogoń zarobiły zbierając plony z Akademii.

Ale Piast Gliwice, zdobywając mistrzostwo Polski, nie był od wszystkich bogatszy. Cracovia, sięgając po Puchar Polski, nie grała najlepszej piłki w kraju.

Wyjazd na Stadion Narodowy jest bliżej niż się wydaje. To tylko trzy mecze. Niedawno wygraliśmy ze Stalą w Mielcu. Gdyby historia się powtórzyła, zostaną dwa spotkania. Być może u siebie. A być może z pierwszoligowcem, w końcu Wisła Kraków zagra w 1/8 finału ze Stalą Rzeszów.

Musimy łapać każdą okazję. I kto wie, czy teraz taka nie nadeszła. Największa od dwudziestu lat. Nie wyobrażam sobie, byśmy jej nie potraktowali poważnie. Priorytetowo.

Tu jest Widzew.

Jego kibice czekają. Cierpliwie, z pełną świadomością, znajomością realiów i okoliczności.

Czekają na sukces.

SKOMENTUJ:

3 KOMENTARZE

  1. Awans rezerw nie był odpuszczony…Ponad sto pkt zdobyte. Niestety był ten Bełchatów …natomiast co do pucharu., pełna zgoda
    Musimy zagrać w Mielcu na 1910 %

    • A co niby było z tym awansem ,którego nie było ??? Proszę Cię,nie opowiadaj bajek. Nawet 500 punktów mogli zrobić i co z tego ?Co to znaczy,cyt.,,był ten Bełchatów ” ? A co to niby jest ? Bayern po reaktywacji ? Daj spokój, człowieku.

  2. Oj Bartek, Bartek… W 1996 roku byłem na meczu w Warszawie. Miałem wtedy…16 lat. Tym większy szacunek dla Waszego pokolenia , które nigdy żadnego sukcesu nie zobaczyło , a mimo wszystko kibicuje. I oby było tak, jak piszesz. A nie jak ,,awans rezerw” perfidnie odpuszczony w zeszłym sezonie. O ,,popisach” w Pucharze Polski nawet nie warto wspominać. Wstyd. Grajmy na maksa o ten Puchar, warto! Pozdrawiam !!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Exit mobile version