GłównaFelietonyNie utonęli, nie pływali

Opublikowano:

Nie utonęli, nie pływali

Mecz w Gdyni stał wyraźnie pod hasłem „nie przegrać”.

Zacznę od tego, że naprawdę to rozumiem.

Murawy są fatalne i to oczywiste, że nie będziemy świadkami tiki-taki.

Jesteśmy w strefie spadkowej i wiadomo, że nie będziemy przedkładać stylu nad wynik.

Nie jestem romantykiem futbolu, odklejonym od (zwłaszcza ekstraklasowej) rzeczywistości. Ale nikt mi nie wmówi, że lepiej jest nie kreować podbramkowych sytuacji niż je kreować. Że lepiej nie oddawać strzałów celnych na bramkę rywala niż oddawać. A z tym jest gigantyczny problem, który Widzew ma nie od dziś.

Choć już za czasów Żeljko Sopicia można było narzekać na proste środki, nieprzystające do nakładów ponoszonych przez Roberta Dobrzyckiego na ten zespół, to mniej więcej od bolesnego 0:3 w Lublinie z Motorem zaczął się zjazd bez trzymanki, jeśli chodzi o grę Widzewa w ataku pozycyjnym.

Pamiętamy wygraną z Zagłębiem w Pucharze Polski, kiedy strzał Pawłowskiego z wolnego w dogrywce był pierwszym uderzeniem na bramkę rywali w tym meczu, w dodatku ze stojącej piłki. Co było później w lidze?

Przyjrzałem się strzałom celnym w Ekstraklasie, które nie były efektem stałego fragmentu, tylko zdołaliśmy je oddać z gry:

Legia – jeden:
– Shehu po długim podaniu Visusa, który z linii środkowej gra bezpośrednio w pole karne

Lechia – dwa:
– setka Baeny po długim podaniu Visusa
– gol Bergiera po prostopadłym podaniu Shehu

Korona – dwa:
– Fornalczyk drybling ze strzałem zza pola karnego
– Fornalczyk dobija zablokowane uderzenie Shehu zza pola karnego

Piast – dwa:
– setka Bergiera po zgraniu głową Zeqiriego
– lekki strzał Shehu zza pola karnego

Zagłębie – pięć:
– Zeqiri po płaskim dośrodkowaniu Krajewskiego
– główka Żyro po dośrodkowaniu Shehu z głębi pola
– gol Bergiera po płaskim dośrodkowaniu Krajewskiego
– strzał Bergiera po długim podaniu Kozlovsky’ego
– Shehu zza pola karnego

Jagiellonia – dwa:
– Kornvig zza pola karnego po własnym odbiorze
– Kornvig po płaskim dośrodkowaniu Fornalczyka

GKS Katowice – jeden:
– lekki strzał Baeny po podaniu Kornviga

Wisła Płock – dwa:
– gol Kornviga po asyście Zeqiriego
– strzał Zeqiriego po kontrataku, podanie Baeny

Cracovia – dwa:
– Krajewski zza pola karnego
– Isaac po zamieszaniu w polu karnym, podanie Alvareza

Pogoń – jeden:
– Bergier z narożnika pola karnego po odbiorze Isaaca

Lech – trzy:
– gol Alvareza po płaskim dośrodkowaniu Krajewskiego
– Alvarez zza pola karnego
– gol Kornviga po złym wybiciu Skrzypczaka

I wreszcie Arka zero. Nic. Żadnego strzału celnego z gry.

12 meczów. 23 strzały celne z gry, a nie po stałym fragmencie. Nawet nie wychodzą dwa na mecz. Najwięcej, bo aż sześć, zza pola karnego. Do tego trzy po długich podaniach. Włączając krajowy puchar, Widzew Jovicevicia strzelił 4 bramki z gry w 14 spotkaniach. Bieda z nędzą, a wzbogacić się w dwa tygodnie nie sposób – choć w swoim debiucie Vuković wyrobił połowę normy chorwackiego poprzednika. Ale już z Arką jego zespół pod tym kątem, delikatnie mówiąc, zawiódł.

Czy to może dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że rezerwowy w tym meczu piłkarz Arki Gdynia, Marc Navarro (lekki uraz), w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach zanotował cztery celne podania prostopadłe – a wszyscy piłkarze Widzewa razem wzięci w tym samym czasie… pięć? Średnio: jedno na mecz. Królami kreowania sytuacji, niestety, nie jesteśmy.

Ale trzeba próbować. Widzewiacy pod wodzą Aleksandara Vukovicia wciąż są niepokonani, wiem – ale żeby myśleć o utrzymaniu, musimy grać lepiej.

Boisko nie może być wymówką na wszystko. Na tym samym boisku Sebastian Kerk zdołał posłać genialne podanie za linię obrony, które poprzedzone zostało wypracowanym schematem. Obserwowałem z trybun, jak Gojny rękami wygania na skrzydło Kubiaka, jak w tym czasie schodzi niżej Kerk, a Arka przegrywa akcję przez Sidibe w środku, by zrobić Niemcowi miejsce i czas na właśnie takie znalezienie Kocyły. Prosty schemat, a działa.

Na tej samej murawie Jakubczyk mija pięciu piłkarzy Widzewa. Piłka mu się odbija od murawy mniej lub bardziej, ale jest w stanie ją opanować na tyle, by błysnąć dryblingiem. Czyli da się. Trzeba próbować. A tych prób w wykonaniu widzewiaków nie widziałem.

Bramkarz ma proste polecenie: laguj. Veljko Ilić na 27 podań z Lechem, 27 miał zaliczonych przez sofascore jako „długie podanie”. I faktycznie, najkrócej zagrał do Leragera, pod linię środkową boiska. Cała reszta – na połowę „Kolejorza”.

Bartłomiej Drągowski z Arką Gdynia też głównie wybijał. Sofascore naliczyła mu 28% celnych podań, z czego dwa celne na własnej połowie: jedno głową, drugie ręką. Ale pamiętam też jedno nogą, do Żyry. Mogę nawet podać minutę – dwudziesta piąta. Wiem, bo zapisałem, na tyle było to niespotykane. Głównie: daleko do przodu, na Bergiera.

Problem polegał na tym, że Sebastian przegrał aż 18 z 26 pojedynków (WyScout). Inna sprawa, że największe zagrożenie Widzew stworzył właśnie po tych lagach, co wiele mówi o ataku pozycyjnym. Niestety, Bergier znów najczęściej otrzymywał celną piłkę właśnie od bramkarza (ex aequo ze stoperem, Przemysławem Wiśniewskim).

To właśnie „Wiśnia” był z perspektywy trybun najlepszym piłkarzem Widzewa. Blokował strzały, walczył w powietrzu, odbierał piłki.

Rozczarował Lucas Lerager. 19 strat piłki – zdecydowanie najwięcej w Widzewie. Kornvig miał 11. Shehu 8. Alvarez 6.

Przyzwyczaiłem się, że Duńczyk jest świetny w odbiorze, a słabszy w rozegraniu. Ale nie może piłkarz na tej pozycji, na której Shehu nie schodził w pewnym momencie poniżej poziomu 90% celności podań, notować takich liczb w kluczowej statystyce, czyli podań właśnie. W ostatnich pięciu meczach według WyScout:
– Wisła Płock – 68%
– Cracovia – 53%
– Pogoń – 71%
– Lech – 57%
– Arka – 65%

Sprawdzałem Shehu, Alvareza, Czyża, Selahiego czy Marka Hanouska – żaden z nich nie zszedł sumarycznie w swojej widzewskiej karierze w Ekstraklasie poniżej 80%. Dominik Kun opuszczał Widzew, zostawiając ten wskaźnik w okolicach 77%. Średnia Leragera w tym sezonie Ekstraklasy to 66.5%. Nie przystoi takiemu piłkarzowi. Z czego to wynika? Moim zdaniem, zbyt często gra z pierwszej, zbyt często na pamięć – choć nie wiadomo nawet, czy jest co pamiętać.

Piłkarze Widzewa często z piłką przy nodze patrzą się na siebie, jakby mieli improwizować następną akcję. I to jest największy problem. Sytuacja, w której Alvarez zostaje nastrzelony piłką przez Shehu, co kończy się (niesłuszną) żółtą kartką Leragera, wynika z nieporozumienia na poziomie podstawowym. Hiszpan chce podanie krótkie, Albańczyk gra długą. Stoją obok siebie. I nie wiedzą, co za chwile się stanie.

Owszem, są punkty. Aleksandar Vuković robi 2.0 na mecz – to jest średnia mistrzowska. I dopóki będą, nie ma prawa nikt narzekać. Zwłaszcza że w dwa tygodnie nie zrobi tego, czego Jovicević nie potrafił przez niemal pół roku. Utrzymanie się w lidze jest absolutnym priorytetem w tej sytuacji. I tylko z tego może być „Vuko” rozliczany.

Ale żeby wygrywać, trzeba strzelać bramki. Truizm. Rzucę kolejny: żeby strzelać bramki, trzeba strzelać w bramkę, a żeby w ogóle myśleć o strzale – trzeba doprowadzić do sytuacji, w której można go oddać. I to jest problem, który trzeba naprawić w pierwszej kolejności.

Być może w Gdyni nie utonęliśmy, ale wciąż lustro wody jest powyżej dziurek w nosie. Może nie toniemy, ale na pewno nie pływamy. A do ekstraklasowego brzegu jeszcze trochę zostało.

SKOMENTUJ:

4 KOMENTARZE

  1. Może zacząć rozkminianie od sposobu budowania drużyny? Niko sprowadził za kupę kasy Zeqiriego. Po jaką cholerę? A pozbył się kreatywnego Kerka, który by się teraz mocno przydał.
    Adamczuk za jeszcze większą kasę sprowadził Isaaca i Bukariego, którzy grzeją ławę. O napastniku zapomniał. Przyznaję zadbał o obronę. Drągowski, Wiśniewski, Kapuadi to mocne transfery.
    Fakt, nie pływamy. Z taką grą jak w Gdyni spadniemy, nie ma innej możliwości. „Nam strzelać nie kazano” , czy tak mogą powiedzieć piłkarze Widzewa? No chyba nie.
    Ja, mówiąc szczerze, już tylko liczę na cud.

  2. Gramy słabo, jednak nie można pominąć faktu, że sędziowie w tym sezonie okradli nas z 8 punktów plus teraz z Arka 2 to daje 10! Bylibyśmy na drugim miejscu w tabeli!!! To jest skandal!!! A najgorsze jest to, że nie ma na nich przysłowiowego bata. Pytanie jest inne: co zrobić by sędziowie nie okradali drużyn z punktów? Może AI byłoby dobrym rozwiązaniem?

  3. Powiem tak, na Arce jakby gwizdnął tego karnego, to kto wie, może byśmy dziś gadali o trzech punktach, a nie o „nie utonęli, nie pływali”. Rozumiem obawy, sam je mam, bo Widzew to jak ten buldog z kawału o wyścigach, wielkie zapowiedzi, wielkie nadzieje, a jak przychodzi co do czego, to z przodu brak konkretu.
    Ale jedno jest pewne, jeśli mamy dowieźć utrzymanie golami z dupy w 90. minucie, po jakiejś totalnie przypadkowej akcji, to ja to biorę w ciemno.

    • Ja też to biorę w ciemno. Stąd początek tekstu. Pytanie jest inne: czy tak grając uda się szczęściu dopomóc?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Exit mobile version