O stawce tego spotkania nie trzeba wiele pisać. Widzew mógł złapać oddech nad taflą wody albo zacząć się topić. Żaden z tych scenariuszów się nie sprawdził.
W tym meczu znacznie mniej od konsekwencji dla tabeli, ale wciąż dość intrygującą sprawą była różnica w grze drużyny Patryka Czubaka od tej prowadzonej przez Daniela Myśliwca. Od pierwszych minut czuć było, że zawodnicy wiedzą, o co grają. Nie byli sparaliżowani, ale na pewno chcieli być bardzo ostrożni. Częściej grali długą piłkę. Rzadziej ryzykowali na własnej połowie. No i zaskoczyła sama w sobie personaliami. Alvarezem na ławce, znacznie niżej ustawionym Kerkiem.
Lubomir Tupta wyszedł na dziewiątce, chociaż ewidentnie typową nie jest. Po niezłym dośrodkowaniu Kerka wyraźnie przegrał fizycznie pojedynek główkowy. Ale Tomasz Frankowski też nie był terminatorem. I pojawiło się to nazwisko nieprzypadkowo, bo tak jak były snajper Jagi i Wisły, wydaje się bazować głównie na sprycie. Nie można mu odmówić inteligencji boiskowej. Piłka go szuka. A to, że znajduje, nie jest przypadkiem.
Dobra technika debiutanta ze Słowacji wraz z umiejętnością poruszania się w tłoku przyniosła Widzewowi akcję bramkową, którą wykończył Juljan Shehu. Albańczyk nie grał najlepszych zawodów, ale w kluczowym momencie nie zawiódł. Poprzedzający gola wyrzut z autu Krajewskiego wzbudził na trybunach salwę śmiechu. W konsekwencji jednak pomógł zasiać w Radomiu ciszę.
⚽️ #RADWID pic.twitter.com/1FQuvWqFlo
— Sektor Widzew (@SektorWidzew) February 28, 2025
Widzew nie nastawiał się na posiadanie piłki i rozgrywanie od samej bramki (co nie znaczy, że na takie rozwiązania się nie decydował) – tym bardziej niekiedy dziwić mogło marnowanie okazji do kontrataku. W 28. minucie „uspokojenie” gry skończyło się stratą Shehu i groźną główką gospodarzy. Tuż po przerwie takową wstrzymał Volanakis, choć ile sił w płucach ruszył po drugiej stronie Sypek. W 66. minucie Tupta nie wykorzystał straty gospodarzy, nie dryblując w kierunku ich bramki.
Shehu w zasadzie mógł mieć hat-tricka. Groźnie uderzył niespełna minutę po zmianie stron, zaś dziesięć minut później główkował z bliska, wprost jednak w ręce Kikolskiego. Widzew jednak wyniku nie podwyższył, a coraz bardziej do głosu dochodził Radomiak. Przed golem uchroniła RTS interwencja Gikiewicza.
Łodzianie dali się zepchnąć do zbyt głębokiej defensywy. Za często tracili piłkę, zwłaszcza na lewej stronie boiska. To spotkanie nie musiały tak wyglądać, nawet jeśli punkty liczyły się po stokroć bardziej niż wrażenia artystyczne. W ich zdobyciu na pewno nie pomogło jednak wybijanie piłek na oślep, co nakręcało tylko gospodarzy.
Cofnąć się i liczyć na kontry? To brzmi jak plan. Po prostu się cofnąć – jak proszenie się o kłopoty.
Widzew długo w defensywie, nad którą zespół pracował w poprzedzającym mecz mikrocyklu najintensywniej, był szczelny. Ale Radomiak szukał pomysłu, jak Widzew „ugryźć”. I wreszcie znalazł.
Minimalizm bardzo często się mści.
Skarcił nas w ostatniej minucie meczu. Uderzenie z dystansu odbił przed siebie Gikiewicz, nieudolnie wybijał Volanakis i gospodarze wcisnęli wyrównującą bramkę. Szkoda, bo zapewnienie sobie spokojnej końcówki sezonu było bardzo blisko. Widocznie, na ten spokój jeszcze czerwono-biało-czerwoni nie zasłużyli.




Proszę nie wymieniać tu Frankowskiego.Wielki europoseł głosował zawsze przeciw Polsce w EP.To antypolak.
Skupiamy się na błędzie Gikiego który faktycznie był, ale co na boisku robił Łuki? Nie na darmo Radomiak atakował lewą stroną Widzewa.
Wynik , który bralibyśmy w ciemno po ostatnich popisach. A jednak niedosyt. Mecz wygrany , który frajersko remisujemy. Szkoda. Dobre jednak i to. Z filozofem byłoby 0:3 zapewne. Pieprzyć waśnie , jesteśmy jedną widzewską rodziną.
P.S. Gdy pisałem na wtm , że Gikiewicz to były , niezły bramkarz to mało mnie tam nie zlinczowali. Żadna przyszłość w bramce. Bez względu na farmazony, które opowiada. Dać szansę Biegańskiemu. Pozdrawiam.
Biegański i Krzywański to trzeci bramkarze. „Mądry” Widzew tak zorganizował bramkę, że mamy jeszcze dwóch pierwszych (w tym jednego na wypożyczeniu) i Gikiewicz, nie czując konkurencji, leci sportowo w dół.
Biegański trochę już w piłkę na przyzwoitym poziomie pograł. Chłopak coś tam umie mimo młodego wieku i ma dobre nastawienie. Gorszy od pseudocelebryty w bramce nie będzie a jego gra może zaprocentować w przyszłości. Pozdrawiam.
Nie mogę już patrzyć na Gikiewicza , na ławę! NIech już odpuści grę i wezmie się zaawodowo za komentowanie
Jak zwykle w punkt! Najważniejsze, że nie prezentujemy bramek. Teraz czas na więcej z przodu.
Może nie w tak oczywisty sposób jak ostatnio ale dzisiaj Giki to niestety sprezentował.
Nie prezentujemy…? A przepraszam, co zrobił Gikiewicz?
Bartek była duża zmianą ake żeby była większa muszą po prostu muszą być lepsi piłkarze. Znamienne jest to że dobrze grał mowy Tupta i moim zdaniem najlepszy był Sypek. Niestety w dalszym ciągu moim zdaniem zawodzi Kerk i nic nie zrobił też Alvarez.
Generalnie w punkt. Do nic nie wnoszących dorzuć jeszcze Łukowskiego. Szkoda, że nie mógł zagrać w jego miejsce Pawłowski albo – w przypadku występu Hamulicia na 9-tce – Tupta.