GłównaMeczeOcenyDywan przed murem

Opublikowano:

Dywan przed murem

Razem stworzyli siłę, z którą nie mógł poradzić sobie Lech Poznań.

Oprócz oczywistych momentów w Poznaniu, które zapamiętam na długo, będzie akcja poprzedzająca rzut karny. W pamięci pozostanie mi Widzew taki jak wtedy – posiadający piłkę przez dłuższy czas, głównie na połowie rywala. Który zdążył wymienić ponad dwadzieścia podań i trzy razy dośrodkować. W akcji udział wzięli wszyscy piłkarze Daniela Myśliwca.

Ravas. Stępiński. Nunes. Żyro. Ibiza. Żyro. Stępiński. Ravas. Ibiza. Sanchez. Hanousek. Klimek. Silva. Alvarez. Ibiza. Alvarez. Wcinka do Klimka, przejmuje Silva, wrzuca. Kun głową w polu karnym do Sancheza, ten do Nunesa. Stępiński. Hanousek. Stępiński. Żyro. Ibiza. Kun. Nunes. Dośrodkowanie, Klimek. Ibiza. Żyro. Stępiński. Nunes. Karny.

Dominacja.

Wszyscy piłkarze, którzy w tym meczu wzięli udział, zasługują na wyróżnienie. To widać w poniższych ocenach. Indywidualnie nie zagraliśmy tak dobrze jak drużynowo. Nie sposób nie docenić jednak mądrego przesuwania, szczelności w defensywie, zamykania stref. Piłka nożna to sport zespołowy. Dlatego każdy dostał +1 punkt za całokształt.

Bo możemy ganić kogoś za złe zagrania i ubóstwiać za dobre, ale między nimi pojawiło się tych 230 celnych podań, dających koniec końców zwycięstwo. Liczba niezbyt imponująca, ponad dwa razy mniejsza niż gospodarzy, ale nie o jej wysokość chodzi – a o to, że momentami pozwalała przejąć kontrolę nad meczem.

W dwóch podaniach widzewiaków więcej bywało pomysłu, celu, wreszcie zagrożenia – niż w siedmiu poznaniaków, bijących często głową w widzewski mur.

Mur, który nie ustawił się w jednym miejscu i pozwalał w siebie bić. Mur, z którego kilka cegieł spadło w końcówce na rozgrzane bramką głowy gospodarzy. Mur, przed którym można rozłożyć czerwony dywan.

Red fucking carpet in front of red fucking wall.

Henrich Ravas – 9. W pierwszej połowie więcej miał roboty z rozgrywaniem piłki niż interwencjami. W drugiej mógł się wykazać i zrobił to na poziomie europejskim, broniąc choćby strzał Velde w 47. minucie czy główkę Marchwińskiego. Celnie podał do Rondicia przed bramką na 2:1, zaliczając asystę drugiego stopnia.

Patryk Stępiński – 7. Miał najtrudniejsze zadanie ze wszystkich widzewiaków – powstrzymać najgroźniejszego w tym meczu piłkarza Lecha. Raz popełnił błąd, gdy Norweg popędził na bramkę Ravasa. To on jednak dał piękną piłkę do faulowanego w polu karnym Nunesa.

Mateusz Żyro – 8+. Odważny i dobry mecz. Nie bezbłędny – niefortunnie główkował, wypuszczając w pierwszej połowie na wolne pole Velde – ale nieodzowny, jak wtedy, gdy zablokował strzał będącego tuż przed bramką Ishaka w drugiej połowie. Razem z Ibizą odważnie wprowadzali piłkę, nie bojąc się nawet dryblingów.

Juan Ibiza – 7+. Źle obliczył ustawienie piłki i rywala po starciu Żyry z Ishakiem, przez co musiał poradzić sobie w pojedynkę z pędzącymi Ba Louą i Veldem. Pozwolił oddać strzał temu drugiemu, na szczęście lekki. Z tym pierwszym przegrał głowę, pozwalając na groźny strzał. Dwukrotnie nie sięgnął piłki głową, dopuszczając do okazji Ishaka. Zmarnował stuprocentową sytuację. Wszystko to można próbować zrzucić na karb utraconego rytmu meczowego. Natomiast przy tym warto docenić, że z piłką przy nodze jest niesamowity. Prawie każde jego podanie jest celne (32/33), nawet jeśli gra ryzykownego, długiego passa między liniami.

Luis da Silva – 7. Miewał niepewne zagrania. Strata na samym początku, niepotrzebna żółta kartka po (chyba) niezamierzonym faulu. Z bloku defensywnego najmniej pewny, ale swoimi atutami pomagał zespołowi, blokując szarże Lecha po swojej flance.

Fran Alvarez – 8. Pierwszy raz mogliśmy powąchać piłkę w tym meczu na połowie Lecha dzięki jego dobremu przecięciu podania, a później odbiorze wślizgiem w 2. minucie. Widzewski tempomat. Pod nieobecność Kerka i Pawłowskiego, zdecydowanie najlepiej ułożona noga w Widzewie. Takich bramek, jak z Puszczą czy teraz w Poznaniu, strzela na treningach wiele. To nie przypadek.

Marek Hanousek – 8. Nie chciałbym grać w środku pola naprzeciw Marka Hanouska. Choć byłem na żywo pod dużym wrażeniem umiejętności Karlstroema, nieźle też zagrał Murawski, to wygranie środka pola z Czechem nie należy do najłatwiejszych. Czarną robotę wykonał znakomicie. Ratował kolegów, gdy było trzeba – tak jak Alvareza w 58. minucie.

Dominik Kun – 8. Był dobrą wersją siebie. Harował jak zawsze, przebiegł najwięcej spośród wszystkich piłkarzy na boisku, a przy tym odnalazł się w kluczowych momentach. Przy pierwszej bramce to on zagrał do Sancheza na wolne pole i to on podał Alvarezowi przy finalizacji akcji. A to, że oba te podania dzieliło niemal całe boisko i zaledwie kilkanaście sekund, najlepiej obrazuje zalety Kuna. Mógłbym przyczepić się do kilku zbyt pochopnych wybić czy strat – gdyby nie to, że wciąż mi przed oczami biega i zamyka sektory, przez które mógłbym przemycić argumenty.

Antoni Klimek – 9+ (MVP). Najbardziej ucierpiał na podniesieniu każdemu oceny o 1, bo i tak pewnie dostałby „dziewiątkę”. Dorzucam jednak zasłużony plus. Potrafił powalczyć w obronie – tak w 11. minucie, gdzie wślizgiem wyłuskał piłkę, zaczynając atak pozycyjny RTS. Podawał celnie. Napędzał kontry. Potrafił ogrywać jak chciał Pereirę, jednego z najlepszych prawych obrońców ligi. Szkoda, że po jednym ze zwodów nie poszukał długiego roku – ta akcja zasłużyła na happy-end, tak jak cały występ Klimka na to, co zrobił w doliczonym czasie gry. Został bohaterem. Kamil Grosicki pochwalił go na Twitterze, a nie robi tego często. To był jego wielki wieczór. Poczuł wiatr i rozłożył skrzydła. Fruń, Antku, niczym feniks. Nie zapomnij tylko o tym, co sprawiło, że zaczęło wiać.

Jordi Sanchez – 7. Powtórzę za relacją na gorąco: bałem się, że strzelony karny go podłamie i choć nie fruwał tak, jak potrafi – to na szczęście nie miał podciętych skrzydeł. Wykonał najwięcej sprintów w zespole. Jeśli wierzyć statystykom Ekstraklasy, zaliczył jedyne (!) celne dośrodkowanie Widzewa w tym meczu. I to jakie! Na pełnej szybkości, świetnie wykorzystał przestrzeń i nie wahał się niepotrzebnie. Mocna piłka do Klimka, z tego padł pierwszy gol. Często brał grę na siebie, dokładnie podawał. Ciut za lekko do Nunesa w 54. minucie, tam zapachniało asystą i podwyższeniem wyniku. Notę obniża „jedenastka” i złe przyjęcie piłki w świetnej sytuacji po podaniu Żyry.

Fabio Nunes – 8. Bardzo aktywny w pierwszej połowie. Jeszcze zanim dał się sfaulować w 5. minucie, dał się we znaki poznańskiej defensywie. Na froncie widzewskiego pressingu do spółki z Klimkiem. Nieobliczalny na rywali. Już nie tylko do linii bądź do środka, ale przecież ciekawie też próbował znaleźć w polu karnym Kuna, dośrodkowując fałszem. To mogło skończyć się drugim rzutem karnym, ale sędzia dopatrzył się faulu Sancheza na Mrozku. W drugiej połowie przygasł, powinien lepiej wykorzystać dwie groźne akcje w krótkim odstępie czasu.

Rezerwowi. Zieliński solidnie, do czego już zaczyna przyzwyczajać. Bez zastrzeżeń do Terpiłowskiego – był aktywny i szkoda, że jego ambicja nie przełożyła się na bramkę, bo pressing na Mrozku wykonał doskonały. Zabrakło niewiele. Rondić dobrze wyglądał fizycznie, nie dał się przepychać, a wygrana główka przed golem Klimka to tego idealne odzwierciedlenie. Przy trzeciej bramce też zrobił swoje. Ciganiks zdążył zanotować prostą stratę, ale też świetny odbiór i podanie do Klimka. Pawłowski – klasa, wszedł na nieswoją pozycję, wybiegał co swoje i strzelił co swoje. Wbił ostatniego gwoździa.

SKOMENTUJ:

12 KOMENTARZE

  1. Kun 8?! – Nie zgodzę się – To ile on przegapia momentów na genialne otwarcie drogi do bramki kolegom to jest DRAMAT – Aż strach pomyśleć ile goli i szans na nie po prostu przepada kiedy Kun ma piłkę i nie wie co z nią zrobić i mija to magiczne okienko, ile szans byśmy mieli gdyby wtedy piłkę miał ktoś kto widzi dużo na boisku? Strach myśleć. Nie można wiecznie dodawać mu punktów za waleczność bo to jak medal za udział, to jest Ekstraklasa i zawodowy klub, musimy wymagać więcej.
    Przegapia autostrady do podań, przyjmuje raz pod stopę raz ping-pongiem – loteria – co ciekawe czasem kiwnie kilku przeciwników by następnie potknąć się na piłce, strzela z siłą 12 latka i tak bym go określił – dojrzały zawodnik chimeryczny jak junior – absolutnie nie na Ekstraklasę chyba że do średniaka u którego waleczność to najbardziej pożądana cecha, ale chyba chcemy piąć się w górę i mierzyć wyżej, prawda?

    Klimek 9+?! – również się nie zgodzę – zasłużona 10 – co młodzian miałby zrobić jeszcze żeby w skali ocen tego konkretnego meczu uzyskać najlepszy wynik? Strzelić nożycami z 25m? Czy wtedy dostałby po prostu drugiego plusa? 😉 Dał z siebie wszystko, pokazał wszystkiego po trochu od waleczności i dryblingu po podanie przez strzał i zimną krew.

    Resztę bym zostawił poza dwoma.
    Stępiński i Jordi.
    Stępina prawie zawalił mecz w defensywie, absurdalnie odstający poziomem od przeciwników i kolegów z zespołu zawodnik, kolosalne osłabienie, masa błędów, potknięć i paniki, która na farcie nie skończyła się dramatem.
    Jordi prawie zawalił mecz w ofensywie, napastnik tak podający bramkarzowi piłkę z karnego nie zasługuje na więcej niż połowa punktów w skali, choćby resztę meczu harował za 3 i miał kilka asyst, po prostu nie. Karnego można nie strzelić, najlepsi nie strzelają czasami, ale podawać piłki z karnego bramkarzowi do rąk profesjonalny zawodnik najwyższego szczebla w Polsce nie może i kropka. Zwłaszcza że 7 stawia go na równi z Ibizą i Silvą, co jest niesprawiedliwe dla nich bo takiego klopsa jak on to oni nie wysmażyli, oj nie.

    Ogólnie to woda zimna na łeb wszystkim *chlust* i niech pokażą taką grę SERYJNIE, wtedy można zacząć naprawdę klaskać.
    Skoro pokonali pretendenta do tytułu mistrzowskiego w takim stylu to następny dużo niżej notowany rywal nie powinien stanowić problemu jeżeli to co widzieliśmy to jest wejście na właściwe tory zamiast dzikiego farta, prawda? Prawda?

    • Dzięki za świetny, merytoryczny komentarz!

      Spróbuję odpowiedzieć co stało za ocenami, przy których mamy rozbieżność. Jakoś tak wychodzi, że Kuna zawsze, gdy oglądam za żywo, oceniam wyżej – bardziej niż w TV doceniając nie tylko za walkę, ale też za mądrą grę w defensywie, a w niej trochę czasu spędziliśmy; bardzo dobrze podłączał się do akcji, choć kilka niewymuszonych strat faktycznie się przydarzyło. Czego brakowało Klimkowi do dychy? Pamiętam, że trochę strat zanotował (sprawdziłem: 7, do tego większość pojedynków przegranych), zostawiam sobie (niewielką, co prawda) przestrzeń na jeszcze lepsze mecze Antka 🙂 Oglądając mecz 3 raz naliczyłem więcej błędów Silvy niż Stępińskiego. Jordi oczywiście z klopsem niewytłumaczalnym, ale Ibiza też się takich nie ustrzegł w tym meczu, przytoczonych zresztą w tekście 🙂 Jeszcze raz dzięki, masz prawo do swojej oceny i super, że się z nią podzieliłeś, bo jest wartościowa 🙂

    • W przypadku Kuna technika nie jest jego mocną stroną. Jest to gracz waleczny i dużo biegający. Widać, że się stara. Jak na Ekstraklasę trochę za słaby. Jeśli już wychodzi z konieczności (kontuzje, kartki) w pierwszym składzie to powinien grać obok Hanouska w ustawieniu 4-2-3-1 lub jako prawy wahadłowy, ew. prawy obrońca. Na tych pozycjach (z mniejszymi wymaganiami dot. kreowania gry w ataku) może być z jego gry więcej pożytku niż jako typowa 8-ka w ustawieniu 4-3-3.

  2. Może to i tylko trzy punkty ale cieszy gra i to w sytuacji gdy mamy szpital w klubie. Wreszcie oglądałem Widzew z charakterem z czasów gdy 5 min wstrząsnęło Warszawą. Teraz 5 min wstrząsnęło Poznaniem. Oceny zgodne i z moimi odczuciami.

    • Zawsze biorę pod uwagę statystyki, ale na równi z własnymi odczuciami na żywo i w telewizji 🙂 Podanie podaniu nierówne 🙂 Dzięki Juras!

  3. Oceny jak zwykle miarodajne, entuzjazm zrozumiały, jednak stonujmy nieco nastroje. Przed nami mecz z nieobliczalnym Radomiakiem… Konsekwencja i nie dawania rywalom okazji do kontry (co równa się nie powielaniu błędów z poprzedniego meczu z nimi) będą kluczem do sukcesu. Ten mecz będzie bardzo ,bardzo ważny. Pokaże, czy piłkarze dźwigną presję,bo oczekiwania po dwóch zwycięstwach wzrosły, co zrozumiałe. Trzy zwycięstwa z rzędu…To już byłoby coś… Praca, konsekwencja,wiara w sukces. W sobotę trzymamy kciuki ! Tylko Widzew !!!

    • Chyba najlepsze jest znalezienie gdzieś złotego środka. Nie można odlecieć, ale nie można też bać się latać i zwijać skrzydła 🙂

      • Tak jak mówisz. Jeszcze pocieszę się dziś,tak dawno nie mieliśmy okazji do świętowania wygranej z kimś z czołówki. Od jutra myślimy o Radomiaku 😉 Pozdrawiam serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Exit mobile version