Widzew przed końcem okienka transferowego pozyska nowego piłkarza, ale nie będzie nim napastnik z FK Teplice.
Świetny tekst popełnił Antoni Figlewicz na Weszło o potencjalnym transferze Abdallaha Gninga: przeanalizował jego zalety i wady, charakterystykę czy osobowość. Piłkarz sam naciskał na przenosiny do Łodzi, narzekając przy tym w czeskim klubie na problemy natury psychicznej. Bardzo chciał, by to Widzew był jego następnym przystankiem w karierze.
Okazuje się jednak, że do transferu nie dojdzie.
Chociaż na Widzewie spoczywa spora presja związana z wynikami, pozostałą po odejściu Imada Rondicia luką w ataku i zamykającym się już okienkiem transferowym – nikt, na szczęście, nie pospieszył się z transferem „na sztukę”, byleby zadowolić kibiców, zaniedbując przy okazji badania medyczne piłkarza.
O złych wynikach słychać było już we wtorek, ale były one rezultatem awarii jednej z badających piłkarza maszyn. Koniec końców, Gning okazał się zdrowy.
Tyle tylko, że powtarzane kilkukrotnie badania wzbudziły wątpliwości, czy taki stan rzeczy utrzyma się po podpisaniu kontraktu.
Gra warta spore pieniądze, jakie trzeba było zapłacić za transfer – nie warta była ryzyka, że nowy piłkarz nie będzie okazem zdrowia w najbliższych tygodniach czy miesiącach.
Krótko mówiąc: Widzew jest pod dużą presją, ale uniknął błędu.
Gning natomiast nie jest jedynym zawodnikiem, który był blisko dołączenia do zespołu. To sprawdzian dla Tomasza Wichniarka i jego notesu, w którym – mam nadzieję – „tego kwiatu jest pół światu”. Albo chociaż jeden. Byle dobry. I zdrowy.



