GłównaFelietonyBriefingowe zwody i zaszczuty trener

Opublikowano:

Briefingowe zwody i zaszczuty trener

Na konferencjach prasowych coraz częstszym unikiem jest „pytanie niezwiązane z meczem”.

Szczegółowo o samym meczu mówić oczywiście nie można – bo rywal się dowie. Odbywa się bezkontaktowy taniec trenera z dziennikarzami, skaczącymi razem po tematach dookoła meczowego ogniska, bez rozmów o składzie, planie, taktyce.

I to jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Jeden gol w nadchodzącym spotkaniu więcej wart jest niż miliard słów. Nie ma sensu marginalizować szans na jego zdobycie, nawet w stopniu minimalnym.

Gorzej, gdy ogranicza się tematykę konferencji przedmeczowej głównie do zdrowia, rywala i tematów tabu.

We Wrocławiu trener Ante Simundza zareagował podobnie na pytanie o transfery, jak w Łodzi o ich blokowanie Daniel Myśliwiec – że to nie temat spotkania, że skupia się na sobotnim starciu.

Okazuje się więc, że o transferach mówić nie można – choć każdy zawodnik, który w meczu zagra, był efektem transferu. Jeśli na wynik składa się wiele czynników, to skład personalny z pewnością jest jednym z nich. Być może najważniejszym. Naturalnie interesujący w kontekście kolejnych spotkań wydaje się więc temat wzmocnień drużyny, która do tego spotkania przystąpi.

O otoczce też nie można, choć zgaduję, że wypływa na zespół, który do pojedynku ligowego nie przygotowuje się w izolatkach bez łączności ze światem zewnętrznym.

Wszystkich pytań, które pośrednio i bezpośrednio nie dotyczą meczu, można w ten sposób uniknąć.

A o meczu nie powiedzieć prawie nic.

Konferencje Widzewa – choć miały swoich przeciwników, narzekających na momentami zbyt trudny, specjalistyczny język – do niedawna wyróżniały się na szarym tle Ekstraklasy. Były niebanalne. Trener odpowiadał w swoim stylu, ale na każde pytanie.

Niestety, odnoszę wrażenie, że został zaszczuty. Nawet gdy chciał podkreślić, że okienko transferowe nie ma wpływu na samopoczucie jego czy zespołu – wyciągnięto kilkusekundową ciszę i jedno słowo, które w takim kontekście brzmiało wręcz szyderczo. Cała wypowiedź wyglądała natomiast tak: „Rewelacja, ja się czuję świetnie, drużyna nie może się doczekać meczu, ja nie mogę się doczekać meczu. Tylko na tym się skupiamy. Mamy określoną kadrę dostępną do meczu. Robimy wszystko, by odnieść zwycięstwo, a co będzie dalej – zobaczymy”.

Banały, prawda? Więc w sytuacji, w której nawet one stają się groźne i mogą wrócić niczym bumerang, dolewając oliwy do pożaru w widzewskim piekiełku – trudno oczekiwać odważnych, niestandardowych odpowiedzi.

Robimy kolejne kółko w zaklętym kręgu. Oburzamy się, że konferencje są nudne. Gdy pojawia się mikro-kontrowersja, jesteśmy na nią święcie oburzeni. Odpowiedzi są więc jeszcze nudniejsze, a my wracamy do, rzecz jasna, oburzenia.

Przed zasłużoną krytyką nudnej odpowiedzi na nudne pytanie, warto się zastanowić: jak odbierane jest coś, co wychodzi poza szablon? I czy przypadkiem akcja nie rodzi reakcji?

Przypominam sobie Janusza Niedźwiedzia, który bardzo ciekawie opowiadał o futbolu i kulisach swoich decyzji w poniedziałkowych audycjach klubowych mediów. Aż przyszedł mały kryzys, czepianie się słówek, trudniejsze pytania – i trener z mediów zniknął, a na konferencjach wkradł się związek chemiczny o nazwie „oczywistan odpowiedzianu”, w coraz to większym stężeniu.

Żałuję, że historia się rymuje. Szkoda, że odbiorcy są tak wrażliwi, a nadawca dostosowuje się do otoczenia.

Koniec końców, konferencje prasowe istnieją po to, by zwiększyć lub podtrzymać poziom zainteresowania kibiców własną drużyną. Trener nie mówi do siebie, a dziennikarze nie pytają dla siebie. Wszyscy są tu nie dla funu, a dla fanów. A ci we współczesnym sporcie są zarówno klientami, jak i sponsorami tego biznesu rozrywkowego.

W polskim boksie już wiedzą, że trzeba dbać o zainteresowanie, po tym jak z zazdrością patrzyli na KSW, odbierające im kolejne kawałki tortu. Teraz wszyscy głodni patrzą w ten sposób na świat „freaków”. W obu przypadkach ważnym elementem, angażującym widzów i pozwalającym im „wsiąknąć” w wydarzenie sportowe, są właśnie konferencje prasowe.

W polskiej piłce wiele konferencji mogłoby zostać wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, wyciągającą z kotła truizmów oklepane zdania w losowej kolejności.

Widzew szedł inną drogą. Mam nadzieję, że na nią zawróci.

SKOMENTUJ:

9 KOMENTARZE

  1. Chyba zarzad dobrze to kontroluje. Trener 100%bierze na siebie porazki to o co chodzi? Niech analizuje co zle zrobil a nie biczuje sie i robi z siebie zaszczutego….e malo sportowe i malo meskie, zle.

  2. Zeby cos mądrego powiedzieć o zaszczutym trenerze, to trzeba znać go troche wiecej niz przedmeczowe i pomeczowe briefingi. Ktos super powiedział, ze gdyby na dziennikarstwie byla ocena z aktorstwa to niektórzy mieliby 6

  3. Pipczyńscy mają kasę na czas. Tatuś – pseudobiznesmen. Synuś – parodia piłkarza. Od Jutrzenki Warta się odbił. Do pracy miał pod górkę to tatuś posadkę załatwił.

    Potargowicze , Muchy , Jędrasy. Pamiętacie te czasy ? Bartuś Stańdo ? Pamiętasz ? Bo ja tak. Setki biletów w placakach. U ,,kumatych”. Takiego Widzewa chcecie ? To macie. Grunt , że dronami nie szpiegują podczas treningu. :-))))

    Kibolstwo ma się doskonale. Jak w Ruchu i TS Wisła. Kupujcie karnety. Plują Wam w pyski a Wy udajecie , że pada deszcz.

    To nie Wichniarek jest winny idioci. To całkiem porządny facet. Bez lewych układów z menago. Nie macie pojęcia o co w tej układance chodzi. Znaleźliście sobie kozła ofiarnego.

    Pierwsza liga tuż tuż. Kibicujcie. I kupujcie karnety.

  4. Źle się dzieje w Widzewie. Myśliwiec i Niedźwiedź to tytani słowa. Jednego nie ma, drugi jest kością niezgody. Transfery jak już są, nie łatają tych powstałych dziur. Będzie rozpaczliwa walka o utrzymanie. Ważniejsza prywata, niż dobro klubu. Chcę aby Widzew wygrał dziś że Śląskiem, który widzi swoje tragiczne położenie, tymczasem Widzew nie widzi problemów, i jest w różowych humorach. Dziś nie będzie łatwo.

  5. To obrzydliwe, ale wygląda na to, że włodarze czekają na potknięcia trenera we Wrocławiu. Bez większej rozpaczy przyjmą porażkę, bo ważniejsze są ich gierki i wybujałe ego. Mówią, że nikt nie jest ponad klubem, a to właśnie ten diabeł się ubrał w ornat. Gore.

    • I tu jest rozbieżność, bo nie wiadomo kto ma wybujale ego. Najpierw trzeba postawic jasna poprawna diagnozę

  6. To trzeba przerwać co w końcu z kontraktem trenera ..to jest kpina.,dawniej zawodnicy mogli grać na różnych pozycjach a teraz szkolenie zmierza ewentualnie do dwóch. Za dużo prezesów.

  7. Bartek, w punkt. Źle się dzieje w państwie widzewskim ostatnimi czasy. Widać, że w tym rozgrywaniu siebie uleciał zapał i dobra energia, a zarząd po drodze stracił panowanie nad sytuacją – raz transfery, dwa temat kontraktu trenera i deadline, z którego potem trzeba było się tłumaczyć oświadczeniem. Osobiście tego nie rozumiem. Skoro trener jest tutaj kością niezgody, to można się było zimą rozstać, tym bardziej że wyniki w drugiej połowie jesieni nie brały go w obronę. Nie zrobiono tego, miał być koniec stycznia, mamy luty i dalej cały szereg niewyjaśnjonych spraw i takie trwanie. Drużyna została osłabiona, obiecano jakościowe ruchy – końcowo ich nie ma. Terner bez kontraktu, a zarząd bez kontroli. Dokąd to prowadzi?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj