GłównaFelietonyHamulić. Charakter czy głupota?

Opublikowano:

Hamulić. Charakter czy głupota?

Widzew wreszcie sprowadził nową strzelbę. Czy i kiedy zacznie strzelać?

Pozyskaliśmy napastnika, za którego w ubiegłym roku Toulouse zapłaciła ponad 10 milionów złotych i dała mu 4-letni kontrakt. Który w Ekstraklasie zagrał 17 meczów, strzelił 9 bramek i zanotował 4 asysty. I wciąż jest dość młody – rocznik 2000.

Jest skuteczny. Silny. Szybki. Techniczny. Jak na Ekstraklasę, brzmi perfekcyjnie. Jakim cudem więc nas na niego stać? Powody są dwa.

Pojawiła się okazja, bowiem kompletnie mu nie wyszły ostatnie trzy rundy. W Toulouse nie zagrał nawet 100 minut. W Vittese, gdzie został wypożyczony, spędził na boisku dwa razy więcej czasu niż kiedyś Gong, trafił w sparingu, ligę zaczął w pierwszym składzie, asystował w debiucie… Ale wciąż nie strzelił bramki w oficjalnym meczu. Nawet jednej.

Wiosnę spędził w Lokomotivie. Dosłownie kwadrans na placu gry, kontuzja, kolejny powrót – znów bez gola.

Nie ułożyło mu się po wyjeździe z Ekstraklasy, do której teraz wraca. O dwa lata bardziej doświadczony. Czy z podkulonym ogonem? Byłoby dobrze, patrząc na powód numer dwa, czyli jego zachowanie.

Gdyby tylko o to chodziło, że odbił się od Francji, Holandii i Rosji – pewnie kluby Ekstraklasy dużo mocniej walczyłyby o jego usługi. Raczej nie zapomniał, jak się strzela. Poza boiskiem jednak też jest o nim głośno. Pisano, że ciężko z nim wytrzymać przez wybujałe ego. Czekał na powołanie do Bośni, ale jak go kilka miesięcy później nie otrzymał – zrezygnował z gry dla kadry, publikując relację na Instagramie.

Dość swobodnie miał podchodzić do punktualności i treningów. W mediach można było przeczytać, że na niektóre nie docierał.

W Stali „odklejka” miała dojść do tego stopnia, że po piątej bramce w barwach mieleckiego klubu miał zażyczyć sobie, by ktoś z drużyny otwierał mu drzwi do szatni.

Popytałem w Mielcu. „Trudny charakter”. „Indywidualista”. Jego idolem jest Ibrahimović. Pewnie nieprzypadkowo.

Jak będzie w Widzewie? Uspokajał w social mediach Rafał Gikiewicz: „Kto nie ryzykuje nie pije szampana. O mnie też niestworzone historie były mówione i krążyły po X. Jak gość nam pomoże to My/Widzew będzie miał same korzyści. Szatnia to żywy organizm i w „naszej” szatni każdy się odnajdzie i dostosuje do zasad w niej panujących”.

Akurat przy Piłsudskiego 138 piłkarze niechciani, odrzuceni, charakterni potrafili coś udowadniać wszystkim dookoła. Właśnie tacy tworzyli Wielki Widzew. Mirosław Tłokiński porównywał ich do postaci z filmu „Parszywa dwunastka”.

Niezbyt interesuje mnie życie prywatne Hamulicia. Może strzelać fajerwerkami w łazience jak Balotelli (byle nie do dziennikarzy jak Maradona!). Może nawet w nocy nie spać, bo będzie trzymał kredens. Nie obchodzi mnie to. Na trybunach nie oklaskuje się ilorazu inteligencji, której Bośniakowi nie odbieram, a to jak gra się w piłkę.

Ponadto mówi się, że każdy głupi ma swój rozum. Człowiek z natury potrafi dbać o własne interesy. Nawet jeśli będzie strzelał tylko dla siebie, to siłą rzeczy jego bramki pójdą na konto Widzewa. A jeśli piłka uczy pokory, to powrót do Ekstraklasy w tak szybkim tempie, z tak wysokiego pułapu, musi być dobrą lekcją.

Ściskam kciuki, by odrobił ją w Widzewie w sposób spektakularny. Najłatwiej będzie na boisku.

Między charakterem a głupotą jest cienka linia, w tym przypadku – o grubości maksymalnie 12 centymetrów, narysowana między słupkami.

Od tego, ile razy piłka po jego uderzeniach będzie przekraczać tę linię, zależy to, jak zostanie oceniony w Widzewie. Strzela – charakterny. Nie strzela – odklejony. Nawet jeśli będzie się zachowywał dokładnie tak samo.

Życzę mu więc, żeby pokazał charakter, a nie charakterek. Najlepiej widzewski.

SKOMENTUJ:

5 KOMENTARZE

  1. Ja bym dał mu to przeczytać, dołożył wspomnianą DIRTY DOZEN a i jeszcze jak by mu ktoś o prawdziwym Widzewskim Charakterze podpartym wspomnieniami o starym Widzewie opowiedział, to może by zrozumiał że nie trafił do zwykłego klubu. Bo w takim jak Widzew, z szacunkiem dla poprzednich, jeszcze nie grał…

  2. Nie znam się ale jak dla mnie to zjadasz Pan całą tą „scenę” łódzkiego dziennikarstwa sportowego na śniadanie.
    Co do Hamulicia to jest to wypożyczanie na rundę. Dobry ruch. Będzie wkurwiał to się go odeśle. Wszystko w jego nogach i głowie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj