Bośniacki napastnik został nominowany przez Ekstraklasę do nagrody Piłkarza Marca.
Imad Rondić rozpoczął ten miesiąc na ławce, ale bramka zdobyta głową po wejściu na boisko we Wrocławiu ze Śląskiem, a także uraz Jordiego Sancheza sprawiły, że w pozostałych dwóch meczach był pierwszym wyborem Daniela Myśliwca. Z Legią zagrał cały mecz. Harował na boisku, wyróżnił się imponującą liczbą 51 pressingów (jeden z najwyższych wyników ostatnich lat w całej Ekstraklasie), a portale statystyczne zaliczyły mu nawet asystę przy bramce Frana Alvareza.
Zanim Hiszpan zapisał się w historii trafieniem, na które kibice Widzewa czekali niemal ćwierć wieku, to właśnie Rondić ruszył na pierwszy słupek do dośrodkowania Klimka i sprawił, że obrońca Legii – zamiast wybić piłkę – tylko przedłużył dośrodkowanie wspólnie z Bośniakiem.
Za oba te spotkania został oceniony przez algorytmy na notę 7.3. Nieco słabiej było w Krakowie (6.5), gdzie zszedł z boiska w 80. minucie bez kolejnego punktu w klasyfikacji kanadyjskiej.
Łącznie w marcu Rondić spędził na boisku 190 minut. Zdobył gola i zanotował asystę, a także: 23 celne podania (72%), 41 sprintów, 25.07 przebiegniętych kilometrów oraz 10 wygranych pojedynków.
O miano Piłkarza Marca Ekstraklasy rywalizuje z Baliciem i Bobkiem z ŁKS, Dioudisem i Kurminowskim z Zagłębia, Rochą i Vuskoviciem z Radomiaka, Kozukim z Górnika, Marczukiem z Jagiellonii oraz Grosickim z Pogoni.



