GłównaFelietonyDeja vu. Widzew chce znów zbić lidera z Płocka

Opublikowano:

Deja vu. Widzew chce znów zbić lidera z Płocka

RTS może w sobotni wieczór zostać liderem Ekstraklasy – przynajmniej do niedzieli, jeśli Radomiak nie wygra na wyjeździe z Koroną Kielce, a łodzianie pokonają obecnie prowadzącą w tabeli Wisłę Płock.

Kibice z „Serca Łodzi” mogą poczuć delikatne deja-vu. Trzy lata temu „Nafciarze” też przyjeżdżali w roli lidera na Piłsudskiego 138. Władcy Miasta Włókniarzy pokonali do tamtej pory niepokonany zespół, a stadion Widzewa okazał się dla Wisły pierwszym przystankiem w drodze do 1. ligi.

Nie ma więc sensu przykładać ogromnej wagi do wyników na starcie sezonu, zwłaszcza w wykonaniu beniaminka – ale też nietaktem byłoby lekceważenie dokonać drużyny Mariusza Misiury. Widać w zespole z Płocka rękę trenera. Zgranie, automatyzmy, pomysł na mecz, przygotowanie pod przeciwnika przy zachowaniu fundamentów własnego modelu gry – to wszystko w Wiśle działa jak należy.

Nowy Widzew dopiero się tworzy i bazuje głównie na indywidualnościach. I to pomimo tego, że gwiazda tej największej, Mariusza Fornalczyka, jeszcze nie świeci optymalnym blaskiem. Na swój poziom prędzej czy później „Fornaldo” wskoczy, jestem o tym przekonany. Chłodniejsza głowa, więcej spokoju i będziemy skakać w górę po rajdach i bramkach tego skrzydłowego. Sytuacja na prawym skrzydle już wygląda wyśmienicie: Samuel Akere jest piłkarzem z kategorii „dla takich kibice przychodzą na stadion”. A przecież wchodzący z ławki Angel Banea jest wartością dodatnią w każdym dotychczasowym meczu.

Świetną formę ma Juljan Shehu, który pracuje na solidną podwyżkę przy podpisywaniu nowego kontraktu. Jeszcze lepsze liczby na starcie nowego sezonu notuje Fran Alvarez – Hiszpan tak jak Albańczyk ma bramkę i asystę, a do tego dorzucił ostatnie podanie przed bramką samobójczą w ostatniej kolejce. Kolejki, rundy i sezony mijają, a ta dwójka wciąż nadaje ton grze czerwono-biało-czerwonych.

Mieszane uczucia póki co wzbudza Lindon Selahi. Dość przeciętny w pierwszej kolejce, znów w drugiej – wygrywaliśmy, dopóki był na boisku. W trzeciej statystyki na pierwszy rzut oka go bronią, a przede wszystkim robi to wynik. Natomiast trudno nie odnieść wrażenia, że jeszcze nie uczestniczy w grze Widzewa na pełnych obrotach.

Od kiedy Żeljko Sopić objął Widzew i postawił na formację 4-1-4-1, w rolę „szóstki” wcielał się głównie Marek Hanousek, a raz w Kielcach z Koroną (1:2) zagrał na tej pozycji Szymon Czyż. Żaden z nich nie miał u Sopicia meczu, w którym wymieniłby tak mało celnych podań jak Selahi z GKS Katowice – zaledwie 16. Ostatni mecz Albańczyka to zdecydowanie najmniej aktywny występ piłkarza Widzewa na tej pozycji w ostatnim czasie.

Choć mistrz Chorwacji z Rijeką ominął kilka treningów z drużyną, raczej zdoła się wykurować na najbliższe spotkanie. Jego szanse na grę są zdecydowanie wyższe niż Sebastiana Bergiera. Napastnik, który w trzech kolejkach tego sezonu strzelił trzy bramki, nie dokończył starcia z byłym klubem. Już przed meczem z GKS doskwierał mu ból mięśnia przywodziciela. Jak się okazało: naderwanego. Przyznał, że ciężko było mu się poruszać w tym spotkaniu. Jeszcze trudnej wyobrazić sobie atak bez „Bergiego”. Zapowiadanego nowego środkowego napastnika na horyzoncie póki co nie widać.

Blisko jest natomiast transfer Steliosa Andreou, 23-letniego stopera z Charleroi. Widzew znów ma rozbić bank – tym razem na Cypryjczyka, który zdecydowanie ma papiery na grę. Jeśli będzie grał na miarę swojego CV, to rywalizację o drugie miejsce na środku obrony jednocześnie toczyć w najbliższym meczu będą Ricardo Visus i Mateusz Żyro. Niewielka natomiast jest na bokach obrony, a także w bramce, w której nastąpiła zmiana w poprzedniej kolejce.

– Oczekuję, że teraz Rafał będzie pracował jeszcze ciężej. Jest tak samo ważny w naszej kadrze. Mamy dwóch bardzo dobrych bramkarzy – mówił przed meczem Mindaugas Nikolicius w klubowej telewizji. W praktyce rywalizacja o miejsce w składzie toczy się między Maciejem Kikolskim a… Janem Krzywańskim. To ci dwaj golkiperzy od ubiegłego czwartku zwykle stoją w bramkach obu drużyn, które biorą udział w gierkach. W tym czasie 37-letni Gikiewicz trenuje za boiskiem wraz z 17-letnim Antonim Błockim. To, czy „Giki” będzie chciał odejść, może nie mieć znaczenia. Po prostu nie będzie miał innego wyjścia. Do tego, by praca na treningu spowodowała powrót doświadczonego bramkarza do wyjściowej jedenastki, za bardzo nie ma przestrzeni.

Kilka tygodni będziemy musieli poczekać na powroty Petera Therkildsena oraz Samuela Kozlovsky’ego. Na treningach drużynę wzmacniają posiłki z rezerw. Sopiciowi mieli okazję przedstawić się Franciszek Gadomski czy Jan Juśkiewicz. Całkiem ciekawie zapowiada się sprowadzony ze Szczecina 17-letni Maksymilian Baran. Strzelił ładną bramkę na inaugurację III ligi, a w trakcie gierki potrafi z uśmiechem założyć siatkę bardziej doświadczonym kolegom z „jedynki”. Rezerwy Michała Czaplarskiego w sobotę w Łomży zagrają trudny mecz z miejscowym ŁKS. Wieczorem na Piłsudskiego 138 danie główne. Cudownie było zrobić w tym sezonie z „Serca Łodzi” twierdzę i kontynuować zwycięską serię w meczach u siebie.

* * *

LV BET: Widzew Łódź wygra z Wisłą Płock – kurs: 1.98.

Zarejestruj się w LV BET z kodem „SEKTOR”!

* * *

Autorem galerii z treningu jest Młody17.

Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego – prosimy o wsparcie dla Olivki:
https://www.siepomaga.pl/olivia-celmerowski

Kliknij na zdjęcie, by otworzyć i zamknąć pełny rozmiar.

SKOMENTUJ:

2 KOMENTARZE

  1. Coś Giki podobno focha strzela na treningu. W bundeslidze też tak robią może. Filmik na yt super ale timing okazuje się beznadziejny.

    • Nieprawda, raczej powiedziałbym ze jest przezroczysty, niewidoczny, zeby nikt nic nie mógł powiedzieć – a nie sfochowany.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj