GłównaMeczeKomentarz pomeczowyRakieta zamiast balonika

Opublikowano:

Rakieta zamiast balonika

Inauguracja sezonu 2025/2026 imienia Juljana Shehu. Co za bramka, co za mecz Albańczyka!

Myślę, że to było spotkanie spełniające oczekiwania kibica Widzewa. Bez fajerwerków, którymi strzelały ogólnopolskie media, pompując balonik do granic możliwości – jakby tylko po to, by go tuż przed wybuchem wcisnąć fanom czerwono-biało-czerwonych. Nie udało się. Ani Władcy Miasta Włókniarzy nie nabrali się na cudowne przeskoczenie kilku poziomów za pomocą pstryknięcia palcami – chociaż w środku każdy z nas liczy po cichutku na powrót Wielkiego Widzewa, wiem, ja też – ani ten balon w meczu z Zagłebiem nie pękł.

Zaczęło się od efektownej oprawy, niestety – nie wiedzieć czemu – zaprezentowanej w trakcie Tańca Eleny. Niestety, nie da się jednocześnie klaskać i trzymać kartonika, co popsuło wyczekiwany, pierwszy od wielu tygodni hymn Serca Łodzi. Atmosfera była jednak genialna. Czuć w powietrzu ekscytację, jaka pojawiła się wraz z wejściem do klubu Roberta Dobrzyckiego, a także będącym konsekwencją tego roku okazałym letnim okienkiem transferowym.

Łodzianie zagrali tak, jak można było się spodziewać po drużynie, która właśnie przeszła totalną rewolucję. Jeszcze nie widać zgrania. Nie widać automatyzmów. Taktycznie – przeciętnie. Liczyliśmy głównie na indywidualności, a te – dały radę. Nie wszystkie, ale dały.

Kiedyś przez wiele rund śmialiśmy się, że przychodzą tabuny nowych piłkarzy, a najlepsi na placu wciąż Mąka z Michalskim. Dziś w te buty wchodzą Shehu i Alvarez. Ten drugi przed meczem podpisał nowy kontrakt z Widzewem, a ten pierwszy – „podpisał” tym meczem. Nie powinny mieć wątpliwości władze RTS przed prolongowaniem tej umowy. Shehu po kontuzji parafował nowy kontrakt, schodząc z poziomu swojego wynagrodzenia. Widać było w nim jakość od pierwszego meczu.

Pisałem gdy przychodził: „Piłkarsko ma atuty. Potrafi dać przerzut, mocny pass, wejść w drybling”. Już po kontuzji: „szybkość rozegrania, dokładność podań, gra w destrukcji, chłodna głowa. Klasa”. Dziś dołożył przepiękny strzał zza pola karnego, a także efektowny drybling przy linii bocznej zakończony dobrym podaniem. Jakby był skrzydłowym. Do tego często mądrze dawał się faulować. Idealnie skanował przestrzeń wokół siebie. Doskonale balansował ciałem przy pojedynkach. W otoczeniu dużych sum kontraktowych i pensji, jakie przy Piłsudskiego 138 nastały – zapracował na nową, wyższą umowę z Widzewem.

Z nowych zawodników największe wrażenie zrobił Samuel Akere. To jest piłkarz, którym miał być Hilary Gong, ale wyszło jak w więzieniu z filmu „Kiler”, we fragmencie z popierdółką. Wreszcie zobaczyliśmy kogoś prawdziwie błyskotliwego, bezpardonowego, nieustępliwego. Szybkiego nie tylko przez sekundę, ale także z piłką. Patrząc na ten występ, a także bardzo dobrą zmianę Angela Baeny – prawe skrzydło wyrasta na jedną z najsilniejszych pozycji w całej drużynie. Rywalizacja o miejsce w składzie będzie tam pasjonująca.

Nie był to mecz Mariusza Fornalczyka – może dlatego, że „Fornaldo” za bardzo chciał. Nie można mu odmówić zaangażowania. Były próby strzałów czy dryblingu. Czasem brakowało centymetrów, czasem sekund. Z czasem wejdzie na odpowiednie obroty, jestem o tym przekonany.

Pewny był Visus, który zagrał jak silniejszy Ibiza. Nie było widać, że grają z Żyro swój pierwszy mecz ligowy razem. Gikiewicz z dobrymi, pewnymi interwencjami, a także pierwszym czystym kontem w sezonie. „Koza” na swoim poziomie, Therkildsen zdecydowanie poniżej takowego. Często dawał się ogrywać. Nie zachwycił mnie Selahi, nie miał wielu okazji do wykazania się Bergier. Nie skreśla ich jeden mecz – ale tak samo następne spotkania nie skreślą średniego wrażenia z debiutu.

Drużyna na pewno potrzebuje czasu, by grać na miarę swojego potencjału. Suma każdej indywidualności z osobna póki co przewyższa poziom całej drużyny, ale to może się zmienić. Najważniejsze, że udało się wygrać. Zagłębiu nie udało się przebić żadnego balona. Jedziemy dalej!

SKOMENTUJ:

7 KOMENTARZE

  1. Najgorszy na boisku był niestety Pawłowski. Wiem, że to nie jego pozycja ale jezeli będzie to tak wyglądać dalej to jedyne z czego go zapamiętamy to fikuśne fryzury.

    • To nieprawda.Zdecydowanie najgorszy był najsłabszy sędzia Ekstraklasy Paweł Raczkowski.Na wszystkich stadionach są do niego olbrzymie pretensje i poważne zarzuty, więc tylko kolesiostwo z Przesmyckim,trzyma go jeszcze przy gwizdku.

  2. Oglądaliśmy chyba dwa różne mecze; Alavarez kompletnie niewidoczny, bezproduktywny, powinien być zmieniony już w przerwie. Akere, jeździec bez głowy, szybko biega, ale absolutnie nic z tego nie wynika (choć fakt, miał zero wsparcia/asekuracji ze strony kolegów). Fornalczyk, lustrzane odbicie Akere, szybki, ale jeszcze mniej potrafi i nawet bardziej bezproduktywny. Gikiewicz po raz n-ty udowadnia, że nie ma zielonego pojęcia jak wyprowadzać piłkę spod bramki i swoimi debilnymi, chimerycznymi wykopami prokurował zamieszanie w swoim polu karnym. Amatorka! Generalnie cały zespół, poza Shehu, dramatycznie przeciętny. Wymieniono większość piłkarzy, a poziom do złudzenia przypomina kopaninę z poprzedniego sezonu…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj